O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Do niewidzenia, do niejutra

Joanna Bartoń
Do niewidzenia, do niejutra
Joanna Bartoń
Do niewidzenia, do niejutra Wydawnictwo Janka
To był dziwny dzień. Najpierw przymiarki do rekonstrukcji śmierci Zbyszka Cybulskiego, a właściwie prapremiera próby samobójczej, potem wyjście na nocny melanż, poznanie Jezusa i Profesora…. Czym był ten dzień w życiu nieco ekscentrycznej dziewczyny?

Tak, drogi czytelniku, masz świetne wyczucie. Tytuł tej książki nawiązuje do debiutu reżyserskiego Janusza Morgensterna, do końca romansu dwojga ludzi, z jakże różnych światów. I tego możesz się zacny czytelniku spodziewać po debiucie literackim Joanny Bartoń. Pamiętaj jednak, że film pokazuje realia przełomu lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku, a my, chwała niebiosom, żyjemy w drugiej dekadzie XXI wieku, więc i nasze miłości, ból i samotność są jakże bardziej nowoczesne i szybsze w przeżywaniu. A i dziewczyny są mniej kobiece, łatwiejsze do zdobycia a i katharis po związku z nimi jest łatwiejszy do zniesienia.


Jestem chyba jedynym z piszących o książkach w naszym kraju, który debiut literacki Joanny Bartoń przeczytał po lekturze jej drugiej książki. Drzazgi jako książka o radzeniu sobie z życiowa traumą, zrobiły na mnie spore wrażenie, a z opinii, jakie wyrażało wiele osób wiem, że czytelnicy, którzy zachwycali się debiutem naszej Autorki, niekoniecznie pozytywnie przyjęli same Drzazgi. Przyznam, że te opinie mnie zaskoczyły. O ile bowiem Drzazgi są książką o radzeniu sobie z traumą, o tyle Do niewidzenia jest receptą na to, jak tę traumę z siebie wyrzucić. Wróćmy jednak do samej książki. Pisałem wcześniej, że nasza bohaterka, po emocjonującym dniu wychodzi ze swą przyjaciółką do jednego z wrocławskich lokali. Tam dziewczyny poznają dwóch nietuzinkowych mężczyzn, po czym, jak zwykle przy alkoholu i innych używkach, dochodzi do małego spięcia. Nasza bohaterka ląduje w mieszkaniu jednego z nich. Jej towarzysz, Profesor, jest mizoginistycznym kolekcjonerem erotycznych doświadczeń, które skrzętnie notuje w swoim „spisie cudzołożnic”. Para spędza ze sobą dobę, w czasie której nie dochodzi jednak do niczego zdrożnego, z wyjątkiem bardziej śmiałych pieszczot. Dwadzieścia cztery godziny wystarczą jednak na to, by wyspowiadać się przed drugą osobą z własnej przeszłości. zarówno nasza dzieweczka, jak i Profesor, skwapliwie korzystają z tej okazji, jednak to właśnie w prawdziwość słów Profesora uwierzysz czytelniku, z rezerwą przyjmując słowa dziewczyny. Z tej dwójki nie udaje jedynie mężczyzna. Nie chcę przez to powiedzieć, że wszystko, co powiedziała nasza bohaterka jest kłamstwem. Z pewnością nie są szczere intencje, ma się wrażenie, że kryje się w nich chęć wzięcia pomsty na całym męskim rodzaju. Bowiem nikt poza kobietami, nie potrafi tak cudownie kłamać, bowiem w momencie wypowiadania kłamstw wierzą w to, co mówią i będą wierzyć w to nawet wówczas, gdy ktoś im to kłamstwo udowodni.

Dostajemy więc opowieść o spowiedzi dwojga ludzi, o niespełnionym, bo niemożliwym do spełnienia, romansie, wreszcie mamy opowieść o ludziach, którzy nigdy kochać nie będą, bo nikt ich tej miłości nie nauczył. I tacy ludzie nie powinni próbować miłości, bowiem spotyka CH tylko rozczarowanie. Przede wszystkim własnymi odczuciami. Trudno jest oceniać tę właśnie książkę, bez lektury Drzazg. Drzazgi są logiczną konsekwencją tego właśnie debiutu literackiego.


I tak właśnie powinniśmy go postrzegać.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...