O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Mój czołg

Viktor Horvath
Mój czołg
Viktor Horvath
Mój czołg Wydawnictwo Książkowe klimaty
Praska wiosna widziana oczami Węgrów. Krytyka systemu socjalistycznego. A może kolejna opowieść łotrzykowska? Każdy z nas książkę Viktora Horvatha oczyta po swojemu.

Jest początek 1968 roku. Na całym świecie wszyscy młodzi ludzie robią to samo. Chodzą na randki i cieszą się życiem. Życiem próbuje się też cieszyć młody porucznik węgierskiej armii. Radość tę zakłóca niedoświadczenie. Porucznik jeszcze nigdy nie całował dziewczyny i tak naprawdę to nie wie o czym z nią rozmawiać. Porucznik, jako idealistyczny komunista, nie rozumie zainteresowań zachodnią muzyką, czy gwiazdorami rocka. Musi jednocześnie dbać o swoją karierę wojskową. Obok zwykłej służby wojskowej uczestniczy bowiem w spotkaniach na najwyższym szczeblu. Jest świetnym tłumaczem rosyjskiego i słowackiego. Tak naprawdę jednak nasz porucznik jest tak naprawdę małym chłopcem, który powinien bawić się żołnierzykami i słuchać starszych. Z całą pewnością jednak nie powinien być w armii. U czołgisty mylenie lewej i prawej strony może kosztować życie wielu ludzi. Nasz porucznik jednak ma dobre, robotnicze pochodzenie i ojca wysoko postawionego w partyjnej strukturze, a to z kolei ceni jego dowódca. Brak zdolności wojskowych i przywódczych, oraz niska tolerancja na alkohol nie stoi na przeszkodzie, by zdziecinniały i naiwny chłopak dowodził plutonem czołgów. Zanim jednak dochodzi do stłumienia Praskiej Wiosny, przy czynnym udziale naszego Porucznika, który wcześniej jest świadkiem dywagacji przywódców bloku komunistycznego na temat ewentualnej interwencji. Interwencja ta, mimo całego tragizmu, znanego nam z historii, przebiega w sposób komiczny. Pluton nie może znaleźć koszar czechosłowackiej armii, a jedynym sukcesem naszego porucznika jest unieszkodliwienie telewizora.


Mój czołg to ważna i jednocześnie dziwna książka. Przede wszystkim jej lektura uświadamia nam, że o sprawach ważnych, a nawet tragicznych, można opowiadać bez zbędnego patosu, bez bogoojczyźnianych wtrętów, a nawet opowiadać żartobliwie. Z jednej strony książka opisuje tragizm jednostki, która nagle traci swoje ideały i może uciec tylko w fantazje i marzenia. Z drugiej zaś strony to satyra na cały komunizm, w którym prawdopodobnie każdy Ulbricht chował w kieszeni mały, zabawkowy czołg.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...