O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Była raz wojna. Bomby poszły

John Steinbeck
Była raz wojna. Bomby poszły
John Steinbeck
Była raz wojna. Bomby poszły Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Tortilla Flat, Myszy i ludzie, Grona gniewu…. Wreszcie Na wschód od Edenu. Tak, to John Steinbeck, pisarz, bez którego amerykańska Literatura byłaby mdła. Każda z książek Steinbecka było więc wydarzeniem, ta jednak jest nieco dziwna, ale też wyjątkowa.

Wojenny epizod Steinbecka, podążającego za amerykańską armią w charakterze korespondenta wojennego, zaowocował, drukowanymi w New York Herald Tribune, reportażami z wojny. Nie jest to jednak wojna sensu stricte, nie ma w niej walki, krwawych ofiar, wybuchów i bitewnego zgiełku. Brak też nazwisk dowódców czy konkretnych miejscowości. Nic dziwnego, cenzura wojskowa, z którą korespondenci nie chcieli zadrażnień, wymazywała wszystkie dane, które mogłyby zidentyfikować konkretne jednostki wojskowe. Dlatego te relacje to patetyczne teksty pisane ku pokrzepieniu serc. Jest więc w nich bohaterstwo żołnierza, ale przedstawiane niczym czyny Janka z Czterech pancernych, a nie żołnierza z krwi i kości. Nie ma też w książce strachu, jest zaś pogoda, jedzenie i stroje. Z tych reportaży i wojennych komunikatów, obywatele amerykańscy czerpali wiedzę o tym, co ich synowie robią tak daleko od domu, nie mogły więc być przygnębiające, nie mogły psuć morale tych, którzy pozostali w domu. Możemy więc wybaczyć Steinbeckowi, że odszedł od swego stylu, nieco przygnębiającego, ale skłaniającego do refleksji. Jednak część druga jest klasycznym, propagandowym wezwaniem do wojskowego zaciągu. Sfinansowana całkowicie przez amerykańskie lotnictwo miała pokazać rekrutom, co ich czeka, przede wszystkim w czasie procesu werbunkowego z opisem tych cech osobowościowych, których armia oczekiwała od kandydatów. Osobnym zagadnieniem jest proces szkolenia, który jak wiadomo nie mógł pokazywać wszystkiego, a więc nie mógł też zniechęcać. Czyżby druga część to typowa propagandowa broszura?


Takie wnioski zaskakują nawet tego, kto do nich dochodzi. Steinbeck był przecież zadeklarowanym pacyfistą, cenił wolność jednostki i nie znosił przymusu. Pamiętajmy jednak, że po ataku na Pearl Harbour, społeczeństwo amerykańskie przestało wierzyć w rozwiązania pokojowe. Trudno więc być zaskoczonym, że nawet Steinbeck oddał swe pióro dla wysiłku wojennego. Wojna została wygrana, Steinbeck znów pisał pacyfistyczne myśli, jednak świat nigdy już nie był taki sam.

Bo ludzie go zmienili. Wojną i przemocą.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...