O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

O pisaniu na chłodno

Remigiusz Mróz "O pisaniu na chłodno"
Remigiusz Mróz "O pisaniu na chłodno" Wyd. Czwarta Strona
Remigiusz Mróz jest obecnie jednym z najlepiej sprzedających się pisarzy w Polsce. Jego książki sprzedają się w coraz większych nakładach, można je znaleźć w każdej księgarni, kolejne tytuły jak w zegarku wychodzą co parę miesięcy.

W obliczu tego niebywałego sukcesu Mróz postanowił napisać poradnik dla początkujących pisarzy, coś jak szybki kurs pisania. „Na chłodno o pisaniu” jest krótkim zapisem tego, jak według Mroza powinno się pisać, a także tego, jak wyglądała jego droga do rozpoczęcia kariery pisarskiej.


Czy ta książka była potrzebna? Nie. Czy jest powód, dla której została wydana? Tak – powiększająca się sława Mroza, kolejne powieści, sprzedane prawa do tłumaczeń i ekranizacji. O autorze jest głośno, nic więc dziwnego, że każdy chce kuć żelazo, póki gorące. Książka o pisaniu od autora, który z tytułu na tytuł poszerza tematykę? Czemu nie, zwłaszcza gdy połowa tej książki była już od czasu dłuższego napisana. Ci, którzy w 2015 roku śledzili kurs pisania prowadzony przez Remigiusza Mroza dla portalu Lubimy czytać (sam autor wspomina o tym kilkakrotnie), z pewnością rozpoznają część książki, która jest pewnym rozszerzeniem kursu sprzed lat.

Najszczerszy Mróz jest, gdy opowiada o swoich lekturach. O poznawanych komiksach, kserowanych numerach, kolekcji Kaczora Donalda w domu, setkach kolejnych książek czytanych zachłannie jedna po drugiej… Tak, gdy o książkach opowiada Mróz-Czytelnik, czuć pasję, czuć prawdziwość, są to także najlepsze fragmenty „O pisaniu na chłodno”.


Niestety gdy przychodzi do rad, czuć w tym pewną wyższość. Nie chodzi tu jednak o sposób udzielania samych porad, bo tutaj jakoś to idzie (choć część z nich jest naprawdę bardzo oczywista). Problem jest w tym, jakie książki Mróz wybiera na uczenie czytelników pisania dobrych powieści i jak o nich opowiada. Jasne, da się zrozumieć, po co powołuje się na Kinga czy Nesbo – wszak to w gatunkach pisanych przez tych dwóch pisarzy, pisuje głównie Mróz. Uczenie rytmu czy kształtowania historii ma więc w przypadku tych wypadku sens.

Jednak Mróz powołuje się także na autorów spoza kręgu kryminału, sensacji i horroru. Powołuje się także na Coelho, EL. James czy Stephanie Meyer. I jasne, choć trudno nazwać tych pisarzy dobrymi, to jednak nie da się ukryć, że odnieśli sukces, a ich nazwiska znane są wszędzie, stąd też nic dziwnego, że Mróz ich przywołuje. Tyle że komentowanie ich twórczości, jest trochę zagraniem pod czytelników. Prosto bowiem naśmiewać się z twórczości Meyer czy James, ośmieszać pierwszy lepszy cytat, a o ich książkach mówić z pogardą. To tanie zagranie, zwłaszcza, że w ogólnej świadomości są tak postrzegane. Znacznie trudniej przyznać, że żadne z tych trojga nie pisze dobrze, że czasem sukces jest niezależny od poziomu i że nie wszystko da się wytłumaczyć.

Mróz napisał już stosy historii, wydał tyle książek, że przy tym tempie za parę lat wszystkie jego książki nie zmieszczą się na jednym regale. A że niezwykle ceni on sobie różnorodność gatunkową, to pewnie wkrótce Mróz spełniać się będzie jako autor książki kucharskiej (przepisy Chyłki?) czy romansu.
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...