O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Człowiek yakuzy

Jake Adelstein
Człowiek yakuzy
Sekrety japońskiego półświatka
Jake Adelstein
Człowiek yakuzy
Sekrety japońskiego półświatka Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
W każdym filmie o Japonii pojawiają się oni. Jeżdżą drogimi, białymi samochodami, ubrani są w ciemne garnitury i białe koszule, które zakrywają misterne, zdobiące całe ciało tatuaże. Od razu wiemy z kim mamy do czynienia, to członkowie yakuzy, japońskiego odpowiednika mafii.

Makoto Saigo, dawny boss yakuzy, zgodził się ochraniać Jake Adelsteina, dziennikarza piszącego o przestępczości w Japonii. Wynagrodzeniem Saigo miała być książka opisująca drogę członka yakuzy, książka, którą mamy okazję przeczytać. W tym momencie powinienem przestrzec czytelników. To nie jest książka sensacyjna, każdy kto spodziewa się spektakularnych pościgów i rąk odcinanych samurajskimi mieczami, srodze się zawiedzie. To książka do szpiku kości prawdziwa, to biografia człowieka nieprzystosowanego do otoczenia, obcego we własnym kraju, człowieka, który wybrał swoją drogę, nie wiedząc dokąd go zaprowadzi. A może właściwie ta droga wybrała właśnie jego?


Nasz bohater wychowywał się w domu, który godził kulturę zachodu z tą tradycyjnie japońską. Wprawdzie oboje rodzice Saigo byli rodowitymi Japończykami, jednak ich podejście do tradycji Kraju Kwitnącej Wiśni było zgoła odmienne. W tym wiecznym konflikcie zwyciężał, przynajmniej w kulinariach, Zachód. Chłopak szukając własnej drogi zafascynował się rockiem i poczuciem wspólnoty, właściwej ludziom połączonym wspólnie popełnionym przestępstwem. Zwłaszcza to drugie uskrzydla. Nagle człowiek staje się królem życia, dysponuje pieniędzmi, o jakich niedawno nie mógł śnić, buduje więc konsekwentnie swoją pozycję w grupie, musi być twardy i na każdym kroku musi podkreślać swoją pozycję, by nikt nie starał się zająć jego miejsca, jednocześnie upajając się narkotykiem władzy. Nie wie jeszcze, że jest tylko pionkiem, nie uświadamia sobie, że dla wyższych bossów jest tylko elementem w układance o nazwie życie. Kiedy to sobie uświadomi, będzie zmuszony do zajęcia miejsca, które mu zostanie przypisane, będzie musiał się odnaleźć w strukturze podobnej do tej, którą mają wszystkie wielkie korporacje.

Droga Yakuzy, to droga pięcia się po szczeblach korporacji, utarczki z konkurencyjnymi gangami, policją i ciągłym odnajdywaniem się w normalnym świecie. To ostatnie jest szczególnie ważne. Przyjęło się bowiem, że przestępcy żerują na społeczeństwie, nawet jeśli nie chcą być zbyt uciążliwi dla tzw. uczciwych ludzi. Przestępcy japońscy widzą siebie w roli współczesnych samurajów, skrupulatnie przestrzegających zasad i ceniących swój honor. I we własnym mniemaniu są takimi właśnie samurajami. Rzeczywistość jednak jest zupełnie inna. Przestępcy są też ludźmi. Alkohol, narkotyki i towarzystwo panien o lekkiej reputacji, kusi, tym bardziej, że odczuwalna jest potrzeba odreagowania stresu. Tak, przestępstwa bywają stresujące, dlatego Saigo w krótkim czasie potrafił wydać w salonach masażu kwotę blisko sześćdziesięciu tysięcy dolarów i przez kilka lat był uzależniony od meta amfetaminy. Zaiste smutna to droga. Droga naznaczona nie tylko sake i goździkowymi papierosami, ale też tuszem do tatuażu i krwią z odciętych palców. To droga pełna wizyt w komisariatach, brataniu się z policją i politykami. Ale nie tylko Saigo jest bohaterem tej książki. Współczesna Japonia, to ona zajmuje w książce poczesne miejsce. Japonia, w której rozwijała się sztuka tatuażu i przestępczość w całkiem ciekawym wydaniu.


A mówi się, że Japończycy są bezduszni.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...