O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Państwo teoretyczne

Bartłomiej Sienkiewicz
Państwo teoretyczne
Bartłomiej Sienkiewicz
Państwo teoretyczne Wydawnictwo Arbitor
Państwo teoretyczne. To określenie stało się gwoździem do politycznej trumny Bartłomieja Sienkiewicza i amunicją tych, którzy atakowali rząd PO. Ze skrótami myślowymi tak już jest, że każdy tłumaczy je sobie po swojemu. I tak było tym razem. Nikt, ale to nikt nie zastanawiał się jednak nad tym, co właściwie Autor miał na myśli. A szkoda.

Od razu muszę podkreślić, że Bartłomiej Sienkiewicz nie jest politykiem z mojej bajki. Od polityka odpowiedzialnego za sprawy wewnętrzne i służby specjalne wymaga się bowiem czegoś więcej niż medialne hasła w stylu „idziemy po was”. Za takimi słowami winny iść czyny, w przeciwnym wypadku wypowiadający je również buduje państwo teoretyczne. Tak, lektura tej książki nie pozostawia wątpliwości : nasz kraj jest krajem niewydolnym. Wprawdzie sytuacja gospodarcza nie jest najgorsza, podobno nasza suwerenność nie jest zagrożona, podobno też buduje się silne państwo, przyjazne zwykłemu człowiekowi. Jednak każdy uważny obserwator naszej współczesności zdaje sobie sprawę, że to tylko fasada, jednak tylko niektórzy wiedzą, że doraźne środki nie naprawią państwa. Potrzebna jest zmiana. Nie kosmetyczna, ale rzeczywista przebudowa mentalności przeciętnego obywatela. Po niej rzeczywista budowa społeczeństwa obywatelskiego stanie się czymś oczywistym.


Nasz Autor wyodrębnił trzy obszary życia, w których niewydolność państwa szczególnie razi. Szkolnictwo, poszanowanie prawa i nadmierna ingerencja Kościoła w życie państwowe. Oczywiście każdy z nas wie, że te trzy sfery szwankują, nie trzeba być do tego szczególnym geniuszem, jednak książka zawiera dość szczegółową analizę tego, co codziennie widzimy. I tak to, co Sienkiewiczowi zajęło kilkadziesiąt stron, moja znajoma nauczycielka określiła jednym zdaniem- w polskiej szkole, oprócz wprowadzenia kilku nowinek technicznych, nic się nie zmieniło od trzydziestu lat. Ta oczywista oczywistość została zapisana choćby w gombrowiczowskiej Ferdydurke. Uczniowie muszą uczyć się formułek i dat, a uczyć się analizy zjawisk i procesów historyczno politycznych. Za tym idzie też zwykłe poszanowanie prawa. I nie mówimy tu nawet o rzeczach wielkich, jak choćby przestrzeganie przepisów ruchu drogowego, ale choćby ochrona zieleni, tego zwykłego trawnika, którego przekroczenie skraca nam drogę do pracy o 10-15 sekund. Rzeczy wielkie buduje się od tych małych, wielkie budowle składają się z malutkich elementów, tak więc ktoś, kto przestrzega prawa w małych sprawach, choćby dlatego, że jest ono surowo egzekwowane, będzie szanował cudzą własność, czy uczciwie płacił podatki. I wreszcie ten najbardziej drażliwy temat- stosunki Państwo – Kościół, o których można powiedzieć, że mają charakter dyktatu tego drugiego. Identyfikując te swoiste bolączki, Autor pamięta o fakcie, że są one efektem zaniedbania każdej ekipy rządzącej po 1989 roku. Jednocześnie jednak ciepło wyraża się o proponowanych przez PO zmianach, które mogą w przyszłości poprawić naszą sytuację. Wydaje się jednak, że pod tym względem jest on nieco nadmiernym optymistą. Jeszcze przez wiele lat będziemy obserwować degrengoladę państwa, bo wymienione przez Autora sfery są wypróbowaną bronią w walce politycznej. Populiści zawsze będą mówili o wynarodowianiu, jeśli w podręczniku do historii zabraknie daty złożenia Hołdu Pruskiego, a nie przeszkadzać im będzie brak analizy politycznej towarzyszącej temu wydarzeniu. Prawo zawsze będzie traktowane politycznie. Nie przestrzeganie prawa, czy resocjalizacja, ale surowe zapisy kodeksowe będą dla nich remedium na przestępczość. Wreszcie tak modne dziś pojęcie : Polak=katolik, tak chętnie nadużywane na politycznych wiecach. Tego ostatniego nie uda się wyplenić chyba nigdy. Dziwnie się pisze te słowa w chwili, gdy aparat państwowy nie może liczyć na sprawnie działającą policję, a rząd zdaje się ustępować pola organizacjom ekstremistycznym przy organizacji najważniejszego święta państwowego. W tym wypadku jednak słabość państwa jest przerażająca i chyba nikt nie oburzy się, kiedy zacytuję tu Autora tej książki. Ch…j, dupa i kamieni kupa.

I to już nie jest smutne. To przeraża.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...