O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Profesor Weigl i karmiciele wszy

Mariusz Urbanek
Profesor Weigl i karmiciele wszy
Mariusz Urbanek
Profesor Weigl i karmiciele wszy Wydawnictwo Iskry
Ojczyznę wybiera się tylko raz w życiu. Ja dokonałem wyboru w 1918 roku. Ta nieco patetyczna odpowiedź na propozycję wpisania na reichslistę, mogła kosztować Rudolfa Weigla życie. Świeża we Lwowie była jeszcze pamięć o pomordowanych profesorach lwowskich uczelni, a jego wiedza i odkrycia niekoniecznie musiały stanowić parasol ochronny. Profesor jednak nie ugiął się przed groźbami i nie skusiłby go obietnice własnej katedry w Berlinie. Te same zasady, które kazały mu przeciwstawić się ławkowemu gettu, teraz zaowocowały twardym nie.

A przecież Rudolf Weigl nie miał w sobie ani jednej kropli polskiej krwi. Wychowany przez ojczyma-Polaka, kształcony w polskich szkołach, dla wszelkiej maści narodowców pozostał Niemcem. Kiedy sprzeciwiał się brutalizacji i rasizmowi na polskich uczelniach, był atakowany za niemieckie pochodzenie. Chichotem historii był fakt, iż najzacieklej atakujący go człowiek podpisał po latach volkslistę i robił karierę w germanizowanym Poznaniu.


Cenię sobie gawędziarski przekaz w prozie Mariusza Urbanka. Każdy temat, którym się zajął, przedstawiany jest w taki sposób, że czytelnik, nawet nie będąc zainteresowany daną postacią, czytać będzie książkę z szeroko otwartymi ustami, a po lekturze będzie mógł swobodnie uczestniczyć w dyskusjach na temat opisanych postaci. I tak właśnie było w moim przypadku z osobą profesora Weigla. Wiedziałem oczywiście, że był wynalazcą szczepionki przeciw tyfusowi, ale nie zdawałem sobie sprawy z faktu, że jego instytut, w którym szczepionka ta powstawała, był w czasie wojny miejscem, gdzie zatrudniali się żołnierze organizacji podziemnych, istniała komórka legalizacyjna, dostarczająca dokumentów ukrywającym się Żydom, słuchano tam też radia i czytano konspiracyjne gazetki. Spora część produkowanych szczepionek trafiała do oddziałów partyzanckich, dokonywano też szczepień mieszkańców Lwowa, przemycano też szczepionki do warszawskiego getta. Po latach, już pośmiertnie, został Weigl uhonorowany tytułem Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata. Zanim jednak doszło do tego, musiał Weigl łykać gorzkie pigułki upokorzeń i pomówień. Oskarżany o kolaborację z nazistami, znosił przypominanie mu o niemieckości, jakby całym swoim życiem nie dowiódł tego, że jest większym patriotą polskim niż niejeden, dla którego polskość jest jedynie fasadą i świadczy jedynie o dumie z nasienia ojca.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...