O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Silva Rerum II

Kristina Sabaliauskaitė "Silva Rerum II"
Kristina Sabaliauskaitė "Silva Rerum II" Wyd. Literackie
Okres potopu szwedzkiego. Do Milkont przybywa Anna Katarzyna z córką Teofilą, by schronić się przed wojenną zawieruchą. Zamieszkanie na ziemiach rodowych swego męża nie jest szczytem jej marzeń, jednak nie ma wyboru. Spodziewaną nudę przerywa jednak przybycie wojsk, którzy szukając schronienia zaszli na prowincję.


W drugim tomie „Silvy Rerum” Sabaliauskaitė znów dzieli akcję wielotorowo, oddaje jednak narrację głównie kobietom. Przedstawicielki dwóch pokoleń – Urszula zanurzona w przeszłości i Anna Katarzyna, której zadaniem jest przedłużenie rodu. Jest i Teofila, najmłodsza bohaterka, która tutaj tylko rośnie i prawdopodobnie w tomie następnym dostanie swój głos przy opowiadaniu o rodzie Narwojszów.

Owszem, gdzieś w tle są mężczyźni – jest wileński doktor, jest także mąż Anny, jest Kazimierz, brat Urszuli czy niejaki Jan Żołnierz, ale ich wątki (no, może prócz doktora) są mniej zajmujące niż te, które przypadły kobietom. Zupełnie jakby Sabaliauskaitė chciała pokazać, że może i na mężczyznach ród się opiera, może i im przypada chwała i jakaś władza, ale to kobietom często przypada dużo trudniejsza praca, często niedoceniona (cały pobyt Anny Katarzyny w Milkontach).


Drugi tom „Silvy Rerum” ukazuje się w momencie, gdy już większość dawno straciła nadzieję na to, że kiedykolwiek ciąg dalszy losów rodu Narwojszów będzie mogła po polsku przeczytać. Po paru perturbacjach związanych ze zmianą wydawnictwa, Literackie opublikowało kontynuację, starając się jednocześnie, by czytelnicy nie mieli powodów do zawodu. A zatem jest niezrównane tłumaczenie Izabeli Korybut-Daszkiewicz, która za pracę przy poprzednim tomie została nominowana do Angelusa. Jest i podobny wygląd książki – coś, co zazwyczaj jest zmorą czytelników, gdy jakaś seria zmienia w międzyczasie wydawnictwo, tu zagrało świetnie. Rozmiar i okładka są takie same, obwoluta nawiązuje do tomu pierwszego i wydania oryginalnego, tak więc generalnie oba tomy pasują do siebie.

Drugi tom można czytać w oderwaniu od pierwszego – między częściami jest kilka dekad różnicy, skupia się na trochę innych bohaterach. Są i znane już wcześniej postacie, ale i dopiero teraz wprowadzane. Ale i w przypadku poznanych poprzednio bohaterów – jak Urszuli – nieznajomość wydarzeń poprzedzających akcję nie przeszkadza, wszak Narwojszowie znajdują się w już innej sytuacji, wiele stało się w międzyczasie, są więc już innymi ludźmi, niż w momencie, gdy rozgrywała się „Silva Rerum”.

Jednak większą przyjemność sprawia śledzenie drugiego tomu, gdy zna się początki losów Urszulki, Kazimierza czy Jana Birkonta. Próby zgadywania, co takiego musiało się stać, że Urszula zgorzkniała i odgrodziła się od świata, jak potoczyło się jej małżeństwo z Birkontem, czy tego, na ile dzieci Kazimierza przypominają swego ojca- to wszystko dodaje przyjemności przy lekturze. To uczucie nieco podobne do tego, gdy słyszy się anegdoty, opowieści o dalekich krewnych znanych tylko z rodzinnych wspomnień. Niby nieznani, ale przez te historie stają się bliscy i ich losy obchodzą czytelnika.

„Silva Rerum II” dorównuje tomowi pierwszemu. Czyta się ją tym milej, że niespodziewana – pojawiająca się, gdy już wielu porzuciło nadzieję na kontynuację historii opowiadanej przez Sabaliauskaitė. Pozostaje tylko liczyć na to, że Literackie wyda także i pozostałe dwa tomy, co by polscy czytelnicy mogli poznać całą opowieść o rodzie Narwojszów.
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...