O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Przemilczane

Joanna Ostrowska
Przemilczane
Seksualna praca przymusowa w czasie II wojny światowej
Joanna Ostrowska
Przemilczane
Seksualna praca przymusowa w czasie II wojny światowej Wydawnictwo Marginesy
Bywają tematy, z którymi trudno się zmierzyć. Czekają one przez dziesiątki lat, by je poruszyć. En wymaga szczególnego taktu i wyczucia, zarówno u zwykłych czytelników, jak i tych, z których ust czerpiemy wiedzę.

Wojenne niewolnictwo seksualne kojarzone było jak dotąd z Japonią. Armia cesarska porywała tysiące młodych kobiet, by te służyły żołnierzom jako pocieszycielki między kolejnymi bitwami, lub przed zaszczytną śmiercią dla cesarza. Rozmowy na temat analogicznego postępowania niemieckiego okupanta w czasie II wojny światowej było wstydliwie pomijane, ten temat nadal pozostaje tabu, z czysto atawistycznych powodów.


To chyba pierwsza, tak wnikliwie omawiająca ten temat, publikacja. Autorka precyzyjnie, z encyklopedyczną wręcz dokładnością omawia dostępną wiedzę dotyczącą nierządu w okresie wojennym, dowodząc, że proces powstawania burdeli wojennych był starannie zaplanowany i realizowany z iście niemiecką precyzją, godną twórcy biurokracji, Webera. Precyzyjnie dzielono więc domy publiczne ze względu na docelową klientelę. Odrębne powstawały więc dla armii, SS i policji, odrębne dla wojsk pomocniczych, czy robotników przymusowych i więźniów obozów koncentracyjnych. Określony normatyw przewidywał ilość obsłużonych klientów, nakłady na wyposażenie przybytku uciechy, a także wielkość personelu. Ta iście niemiecka pedanteria zachowana została w wielu dokumentach – zamówieniach czy choćby badaniach lekarskich.

Pozornie jest to sucha, pozbawiona emocji, wiedza. Jednak spomiędzy wierszy, dochodzi d czytelnika świadomość, że niewolnice seksualne III Rzeszy zostały skrzywdzone kilkukrotnie. Uwięzienia i zmuszenia do tak upokarzającej pracy, powojenne spychanie tychże kobiet poza społeczny margines, wreszcie zapomnienie. A przecież za każdą z tych kobiet kryje się osobista tragedia. Stosunkowo najłatwiej przychodzi czytelnikowi empatia w stosunku do więźniarek, które w ten sposób chciały uratować życie, może dlatego, że ich golgotę uczynił jeszcze trudniejszym fakt, że w procesie ich wykorzystywania uczestniczyli inni więźniowie.


Znów więc ofiara na chwilę zamieniła się w kata
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...