O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Sprzedawczyk

Paul Beatty "Sprzedawczyk"
Paul Beatty "Sprzedawczyk" Wyd. Sonia Draga
„Nie znajdziecie Dickens na żadnej mapie Kalifornii, ponieważ pięć lat po śmierci mojego ojca i rok po tym, jak skończyłem studia, także i ono przepadło. Obyło się bez głośnego pożegnania. Dickens nie odeszło z hukiem, jak Nagasaki, Sodoma z Gomorą czy mój tata. Usunięto je z mapy po cichu – jak te miasta w Związku Radzieckim podczas zimnej wojny, jeden incydent atomowy po drugim.”


Narrator „Sprzedawczyka” wychowany na przedmieściach Los Angeles, w małym Dickens, w dzieciństwie poddawany był badaniom psychologicznym nacechowanym rasowo, które przeprowadzał jego specyficzny ojciec. Gdy ten ginie w strzelaninie, syn zostaje sam z rachunkami i ogromną, niespłaconą farmą, a niedługo później jego rodzinne miasto zostaje wymazane z map. Naciskany przez Sorga, dawną gwiazdę filmową, postanawia przywrócić Dickens, sięgając po niecodzienne sposoby.

Świetny jest sposób prowadzenia narracji. Zaczyna się de facto od finału, od chwili gdy główny bohater stoi przed Sądem Najwyższym, oskarżony o wprowadzenie segregacji rasowej i niewolnictwa. Później zaś – powoli przesuwa się w przeszłość, skacząc między wydarzeniami, które do tego procesu doprowadziły a dzieciństwem, czyli czasem, który go ukształtował. Narracja przypomina snuty przez Sprzedawczyka monolog, długą opowieść przetykaną anegdotami, gdzie poszczególne wątki pojawiają się i znikają w zależności od tego, gdzie poniosą opowiadającego wspomnienia.


Do tego ta warstwa ironii, która towarzyszy opowieści przez cały czas. Narrator szydzi i drwi od pierwszych zdań otwierających „Sprzedawczyka” aż po ostatnie słowa. Jednocześnie nie jest to denerwujące ani nie zwalnia tempa. Od pierwszej do ostatniej strony trzyma ten sam poziom, a wszelkie pomysły na jakie wpada Beatty, są równie dobre i ciekawe. Co prawda nie wszystkie nawiązania czytelnik polski jest w stanie zrozumieć, ale tłumacz – Piotr Tarczyński – wywiązał się z zadania, nie tylko świetnie oddając humor i język Beatty’ego, ale także wyjaśniając wszystkie zawiłości czy drobne nawiązania do jakichś faktów z kultury lub historii Ameryki.

Dlatego też polskiego czytelnika może bawić wszystko – począwszy od bezpretensjonalnej fabuły aż po małe mrugnięcia okiem do uważnego odbiorcy. Opowieść wymyka się schematom i nic nie jest tak, jak mogłoby się wydawać czytelnikowi. Część wydarzeń jest tak bardzo absurdalna, że aż trudno w tu uwierzyć, a to jak bardzo Beatty przesuwa granice, może szokować. Główny bohater wprowadzający do Dickens segregację ku uciesze mieszkańców, ekscentryk przepisujący klasykę na wersje uwzględniające czarnoskórych (co polega głównie na wykreślaniu bohaterów, słów czy po prostu wyrzucaniu znaków interpunkcyjnych), czy Sorgo upierający się, że jest niewolnikiem i nie poddający się żadnym próbom jego wyzwolenia – to tylko niektóre z wątków pojawiających się w „Sprzedawczyku”. Tego nie da się streścić – to trzeba samemu przeczytać.

„Sprzedawczyk” jest powieścią świetną, której humor może i nie każdemu przypadnie do gustu, ale po którą każdy powinien sięgnąć. Sposób pisania Beatty’ego jest genialny, tym bardziej zaś cieszy, że już wkrótce wydawnictwo Sonia Draga wyda kolejną powieść laureata Bookera, która już z opisu brzmi równie bezpretensjonalnie, co „Sprzedawczyk”.
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...