O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Utoną we łzach swoich matek

Johannes Anyuru
Utoną we łzach swoich matek
Johannes Anyuru
Utoną we łzach swoich matek Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Mała księgarnia w Goteborgu. To tu ma odbyć się jedno ze spotkań o granicach artystycznej swobody, to tu wkracza trójka bezwzględnych terrorystów. Strzelanina, panika i wreszcie wątpliwości jednej z uczestniczek zamachu. „Nie powinno nas być tutaj. To nie tu powinniśmy trafić”. Jej słowa to sprzeciw wobec zła, wyrządzanego w imię wszelkich ideologii i religii.

Po bitwie pod Getysburgiem, przywódcy wojskowi zauważyli pewną prawidłowość. Otóż wielu żołnierzy ładowało, zgodnie z instrukcją, swoje karabiny, nie oddając żadnego strzału. Rekordzista cztery razy powtarzał ładowanie, zanim padł od kuli przeciwnika. Wojskowi byli przerażeni. Oto intensywne szkolenie wojskowe nie gwarantuje stworzenia perfekcyjnej maszynki do zabijania. Każdy z nas zachowuje, pomimo wszelkich negatywnych doświadczeń, resztki człowieczeństwa, obawę przed skrzywdzeniem drugiej osoby. Przez następne lata więc specjaliści wojskowi będą ulepszać techniki umożliwiające wypranie materiału ludzkiego z resztek człowieczeństwa, by stworzyć nowoczesną maszynę do zabijania. Szkolenie, ideologia a nawet religia, to najczęściej stosowane elementy tej techniki, proste i skuteczne, dlatego właśnie sięgają po nią radykalne odłamy terrorystów. Wystarczy znaleźć skruszonego grzesznika, który przez lata łamał zasady religii, wystarczy otoczyć go pseudo miłością i szacunkiem. Nagle ten wyrzutek społeczny, powszechnie pogardzany staje się kimś ważnym, ma przyjaciół i braci w wierze, chce się odwdzięczyć, bo po raz pierwszy poczuł się tak ważny i tak kochany, że nie zauważa, iż jego nowe otoczenie go wykorzystuje, idzie za nimi jak ktoś ślepy, nie widząc, że przypomina ćmę krążącą wokół płomienia świecy.


Ten sposób na stworzenie idealnego terrorysty, znającego realia kraju, w którym żyje, opisał właśnie Johannes Anyuru. Dwóch terrorystów należała wcześniej do nizin społecznych, byli ulicznikami i handlarzami narkotyków, którzy powrócili na łono Proroka. To właśnie oni spowodowali, że ulice miast europejskich przestały być bezpieczne, że oto w każdym obcym wielu Europejczyków Idzi potencjalnych zamachowców, że wielu we własnych miastach czuje się obco, lękając się o własne bezpieczeństwo. To z kolei polaryzuje społeczność, powodując, że koegzystencja staje się niemożliwa. Ludzie odsuwają się od siebie, co powoduje, że uprzedzenia stają się coraz bardziej widoczne, a dialog przestaje być możliwy. Niedawni dobrzy sąsiedzi zaczynają patrzeć na siebie wilkiem i jakikolwiek dialog staje się niemożliwy. Wreszcie dochodzi do nieszczęścia, wojna staje się coraz bardziej realna i wydaje się, że wszyscy pragną szybkiej konfrontacji. Ale kiedy ta już nastąpi, nie będzie powrotu do tego, co dawniej.

Właśnie o tym, z pozycji reportera, odwiedzającego terrorystkę w zakładzie psychiatrycznym, opowiada Anyuru. Ta książka nie została napisana by oceniać, by podawać receptę na nasze problemy. Pokazuje tylko mechanizmy podziału, niszczenia tego, co miało szansę być czymś dobrym, choćby po to, byśmy sami poszukali dla siebie sposobu wybrnięcia ze ślepego, wydawałoby się zaułka.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...