O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Szkarłatna głębia

Krzysztof Bochus
Szkarłatna głębia
Krzysztof Bochus
Szkarłatna głębia Wydawnictwo Muza
Elbląg 1934 rok. W domu modlitwy menonitów popełniono okrutne morderstwo. Zamordowany, Wim Oxelrode, jest obywatelem Wolnego Miasta Gdańska, toteż śledztwo prowadzi radca kryminalny Christian Abell z gdańskiej policji kryminalnej.

Oj, namnożyło nam się kryminałów z czasów dwudziestolecia międzywojennego. Nic dziwnego, kryminał, jako lektura szybka, łatwa i przyjemna, jest pretekstem do przekazania czytelnikowi informacji, po które by nigdy nie sięgnął. Pomijając więc walory rekreacyjne, umiejętnie napisany kryminał jest swego rodzaju nauką przez zabawę. Tak jest i w przypadku Szkarłatnej głębi. Sama książka napisana jest w konwencji klasycznego kryminału. Mamy policjanta, który jest twardym, bezwzględnym i inteligentnym mężczyzną. Jak zwykle policjant taki jest nielubiany zarówno przez przełożonych jak i kolegów. Ma jednak zaufanego kolegę, w którego ręce gotów jest złożyć swe życie. Oczywiście obok policjanta musi się znaleźć co najmniej jedna piękna kobieta, musi być kryminalna zagadka i okrutny morderca. W finale musi dojść do starcia gigantów, a dobro powinno zwyciężyć.


Krzysztof Bochus zachował wszystkie te elementy. Christian Abell jest człowiekiem niepokornym, co przełożeni tłumaczą tym, iż pewnie za krótko był na froncie, za długo zaś we francuskiej niewoli, skąd uciekał aż trzy razy. Upartemu typowi towarzysz wierny wachmistrz Kukulka, facet od brudnej roboty uwielbiający mocne trunki i miłość francuską. Reszcie mamy tajemniczego bogacza, elbląskie Kripo, menonitów i córkę Wima Oxelrode, piękną dziewczynę, która burzy nieco spokój naszego bohatera zaangażowanego w gorący romans z pewną gdańszczanką. I jak tu w takich warunkach prowadzić śledztwo w hermetycznie zamkniętej wspólnocie? W dodatku Abell zmuszony jest do wielokrotnego przekraczania granicy z Rzeszą, co naraziło go na kilka niebezpieczeństw. W końcu oczywiście zło zostanie przezwyciężone (choć epilog zdaje się temu przeczyć), co jest zwieńczeniem każdego dobrego kryminału.

Zapytasz czytelniku po co w takim razie sięgać po książkę Krzysztofa Bochusa? Powodów jest kilka. Atmosfera tamtych lat, dawny Elbląg, Gdańsk, Krynica Morska i Frombork, historia Żuław i menonitów na ziemiach polskich, ludzi, którzy osuszyli Żuławy Wiślane tworząc unikatowe gospodarstwa i wreszcie ta prastara prawda mówiąca o tym, że zło często bywa górą, ale warto być przyzwoitym i trzymać się własnych zasad.


Wszak jest to niezmienne….



Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...