O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Noc w Berlinie

Grzegorz Kozera
Noc w Berlinie
Grzegorz Kozera
Noc w Berlinie Wydawnictwo Dobra Literatura
Oj, wielu pisarzy po lekturze tej książki powinno uschnąć z zazdrości. Ale to już nie problem Grzegorza Kozery, który w swojej Nocy w Berlinie, oddał atmosferę zagrożenia, w jakiej żyła w latach trzydziestych społeczność berlińskich Żydów.

Ta książka to historia młodego, niezwykle utalentowanego malarza. Joachim Werner jest synem pary niemieckich socjaldemokratów, dzieckiem miłości, której jakoś jej beneficjentowi nikt nie potrafił okazać. Wreszcie Joachim jest dzieckiem szczęścia, gdyż na drodze swego życia spotkał wielu serdecznych ludzi, na których pomoc mógł liczyć. Właśnie dzięki nim chłopak, zarabiający na życie sprzedając na ulicach rysunki, spotkał prawdziwego znawcę sztuki. Przemysłowiec finansuje edukację chłopca i pomaga mu postawić pierwsze kroki w karierze malarskiej. Joachim maluje kobiece akty, pokazując w nich prawdziwe oblicze często zmęczonych, steranych życiem i skrzywdzonych kobiet. Akt prawdziwy dla jednych stał się powodem zadumy, dla innych zaś dowodem na degenerację w sztuce. Nasz bohater nie interesował się polityką, jednak ta, po sławetnym 30 stycznia 1933 roku zainteresowała się właśnie nim.


Matka Joachima była bowiem polską Żydówką, tak więc sam malarz z dnia na dzień stał się mischlingiem, nieprawdziwym Niemcem, gościem na niemieckiej ziemi, gościem, któremu gościna została wypowiedziana. Z dnia na dzień tacy jak Joachim Sali się niepotrzebni zarówno w handlu, przemyśle, jak i administracji publicznej. Przed pozbyciem się gościa należało jednak pozbawić tego, czego dorobił się na niemieckiej ziemi, a to zaczęto realizować w pierwszej kolejności. Powoli zaciskająca się pętla na szyjach ludzi, uznanych za niegodnych miana Niemca, znalazła apogeum w czasie Nocy Kryształowej.

Atmosfera ciągłego zagrożenia, wrażenie pętli, która coraz bardziej zaciskała się na szyi obywateli gorszego gatunku, niespójna, nielogiczna polityka, która dawała, przynajmniej w początkowych miesiącach władzy nazistów, cień nadziei na zmianę kursu, zostały w tej książce oddane po mistrzowsku. Brakuje co prawda widoku dekadenckiego Berlina lat dwudziestych, kiedy to stolica Niemiec była Mekką hedonistów i sybarytów, co może dziwić czytelnika, bowiem Joachim, może nieco skromny, ale przecież kobieciarz, w Berlinie tym mieszkał i pracował. Nad całą książką pobrzmiewa apel Maszy, rosyjskiej emigrantki, która nawołuje do korzystania z życia, zanim ktokolwiek zechce odebrać nam radość z niego. I Jej słowa odczytać można zarówno jak prastare carpe diem, jak i wezwanie do obrony własnej prywatności i prawa do własnej drogi życiowej.


Bowiem walczyć należy z każdym, kto uzna, że jego życiowe przekonania, jego styl życia i radość są ważniejsze niż nasze.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...