O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Kieliszek chleba

Viola Wein
Kieliszek chleba
Viola Wein
Kieliszek chleba Wydawnictwo Werset
Na wszystko trzeba w życiu zarobić – na życie, na śmierć, na kieliszek chleba… Zdanie, które wypowiedziała bohaterka tytułowego opowiadania najnowszego tomiku Violi Wein można, nadając ukryty przez Autorkę sens i przekaz opowiadań, zmienić. Wszystko w życiu ma swoją cenę – życie, śmierć i prawda o przeszłości. Po cóż więc jej szukasz drogi panie, prawda Cię nie ukoi, a dochodzenie do niej jest drogą wyłożoną cierniami.

Takie niepozornie wyglądające książki są najbardziej niebezpieczne. Ot, wydaje się, że wystarczy ona, by uatrakcyjnić pitą filiżankę kawy. Cztery opowiadania, myślisz sobie i zabierasz się ochoczo do lektury nie wiedząc, że na samym początku czeka Cię pułapka. Nie wiesz bowiem czytelniku, że kto pisze tak niepozornie wyglądające książki, potrafi je naładować treścią bogatszą niż zmieści się w opasłym tomiszczu mniej zdolnego pisarza. No cóż, mamy do czynienia z prozą Violi Wein, która po raz czwarty dowodzi, że potrafi władać słowem i tworzyć niesamowite fabuły, w których istotne jest to, co nie zostało dopowiedziane.


Bogata, starsza kobieta zaprasza do siebie tłumaczkę, zlecając jej nietypową pracę. Ma ona przetłumaczyć kilkanaście listów, jakie pisał i otrzymywał jej mąż. Listy rozpadają się ze starości, przewiązane są zetlałym sznurkiem, widać, że skrywają one sekret, o którym nawet ich posiadacz nie chciał już pamiętać, ale były zbyt drogie dla niego, by się ich pozbyć. Staruszka nie wie jeszcze, choć może przypuszczać, że ta lektura nie będzie zbyt łatwa, że przyniesie jej tylko cierpienie. Ona też powinna je zniszczyć, ale wiedziona ciekawością, lub tą niedopartą chęcią postawienia kropki nad i, postanawia poznać ich treść. I tak się właśnie dzieje. Histeryczny szloch i potrzeba destrukcji kończy nasze opowiadanie. Co będzie się działo za zamkniętymi drzwiami? Czy staruszka uspokojona przez swą filipińską służącą będzie nieporadnie zbierać z podłogi perły, których sznur rozerwała jeszcze kilka minut wcześniej? A może zaśnie przybita zdobytą pewnością i zmęczona płaczem? A może zakończy się to wszystko jeszcze inaczej? Nie musimy o to pytać Autorki, to każdy z nas powinien sam dla siebie zakończyć to opowiadanie.

W prozie Violi Wein dominują te cienie przeszłości. nikt z nas nie jest sam dla siebie przeszłością, bagaż pokoleń odzywa się w nas i odzywać się będzie zawsze. Furda, że nie odpowiadamy za winy ojców i dziadków, tak samo jak nie możemy przypisywać sobie ich zasług. Jeśli nie poznamy własnej historii, to nie nauczymy się z nią żyć i staniemy się tylko strażnikami jej dobrego imienia, idealizującymi obrońcami, którzy odrzucać będą fakty. Tak, nie sposób wejść dwa razy do tej samej wody. To zdanie napisałem, kiedy przyszło mi zmierzyć się z Jerozolimskim morzem, wcześniejsza książką Violi. Kiedy więc nasze przypuszczenia, kiedy nasze wnioski zamienią się w pewność, stwierdzimy, że zdobyliśmy wiedzę do niczego nam niepotrzebną, wiedzę, której w praktyce nie wykorzystamy, nic z nią nie zrobimy.


Ale nasze życie stanie się odrobinę łatwiejsze.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...