O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Pięć sprytnych kun

Justyna Bednarek "Pięć sprytnych kun"
Justyna Bednarek "Pięć sprytnych kun" Wyd. Poradnia K
Nie od dzisiaj wiadomo, że media nie zawsze mówią prawdę. Często dziennikarze coś przekręcą, tu zmienią imię, tam pomylą zdarzenia, jeszcze w innym miejscu zrobią literówkę zmieniając sens całości. Nie inaczej było także w przypadku sprawy pięciu kun, opisanych przez lokalną gazetę.


Według artykułu można byłoby pomyśleć, że zwariowane kuny postanowiły przypuścić atak na ludzi, przegryzając im kable od samochodów, jednak przecież było całkowicie inaczej. Owszem, przegryzły kable, ale miały powód. I to powód dość istotny, ale żeby to wyjaśni należałoby zacząć od początku. Od momentu, gdy gang kun postanowił otworzyć interes, a pewien podejrzany typ – węszyć w okolicy, zachowując się niezwykle podejrzanie.

„Pięć sprytnych kun” to bajka dla dzieci autorstwa Justyny Bednarek. Kryminał kulinarny lub awanturnicza powieść kulinarna – tak można by określić ją gatunkowo. Całość kręci się wokół gastronomii, jedzenie otacza czytelnika i bohaterów z każdej strony, do tego fabułę przeplatają przepisy redagowane chyba przez kuny, napisane wierszem. Na końcu zaś, w już normalnej, łatwiejszej do odczytania formę, znajdują się przepisy potraw, które pojawiły się w opowieści i wokół których toczyła się akcja. A jako że książka skierowana jest do dzieci, to i przepisy są o małym stopniu trudności – wystarczająco proste, by dzieci mogły je robić pod okiem dorosłych i z ich małą pomocą.


Historia pięciu sprytnych kun Justyny Bednarek pełna jest humoru. Mnóstwo tu komizmu językowego, dostosowanego do dzieci, ale sporo tu także żartów, który zrozumieją tylko starsi czytelnicy. Język jest więc żartobliwy, można znaleźć sporo gier słownych… Prócz tego sympatyczni bohaterowie, każdy będący kliszą samą w sobie, ale tak uroczo zaprezentowaną i ograną w nieco inny sposób, aniżeli można by się spodziewać. Innymi słowy jest to lektura niezwykle zabawna i miła.

Lecz prawdopodobnie ta historia byłaby na nic, robiłaby znacznie mniejsze wrażenie, gdyby zabrakło w nich ilustracji. Daniel de Latour odpowiadał za wygląd graficzny tej książki i cóż, spisał się znakomicie. Kuny wyglądają jak żywe, rysunki są barwne, przyciągające uwagę i uzupełniające treść książki, przemawiają do wyobraźni. Bogato ilustrowana – niemal na każdej stronie jest jakiś rysunek, świetnie pasujący do fragmentu „Pięciu sprytnych kun”, który się tam znajduje.
 Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...