O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Księga nocnych kobiet

Marlon James "Księga nocnych kobiet"
Marlon James "Księga nocnych kobiet" Wyd. Literackie
„Każda czarnucha może w tajemnicy stać się czarną kobietą. Dlatego mamy czarną skórę, coby w nocy znikać i przemieniać się w duchy. Kiedy skóra znika jesteśmy tym, kim chcemy być. Stajemy się tym, kim jesteśmy.”

Lilit mieszka na plantacji cukru gdzieś na Jamajce. Urodziła się czarną, jej losem jest więc być niewolnicą, a wkrótce – zbliża się bowiem do odpowiedniego wieku – harować pod czujnym okiem europejskich kolonizatorów. Jednak, choć zna swoją dolę, choć wie, że nie ma żadnych innych możliwości poza katorżniczą pracą na plantacji i śmiercią prędzej czy później, nikt ani nic nie może jej zniewolić. Niepokorna, na każdym kroku pokazuje swój opór i to, co myśli.


Sama jednak nie robi nic, aby się uwolnić. Jej buntowniczy charakter zauważa za to Homer, jedna z najstarszych niewolnic na plantacji, która postanawia wykorzystać dziewczynę i wciąga ją do grupy kobiet, planujących przewrót. Łączy je pragnienie wolności i chęć odwetu, niepogodzone z losem zamierzają walczyć o swoje. Plantacja ma jednak swoje własne plany i wraz z rosnącymi sekretami coraz trudniej dostrzec prawdziwego wroga.

„Księga nocnych kobiet” to powieść Marlona Jamesa, jamajskiego pisarza, o którym polscy czytelnicy mieli szansę usłyszeć dzięki Bookerowi, otrzymanemu za „Krótką historię siedmiu zabójstw”. Autor wziął na warsztat niewolniczą historię Jamajki i nie bawiąc się w owijanie w bawełnę, opowiedział ją w sposób brutalny i szczery. Obraz snuty przez Jamesa jest do głębi naturalistyczny.


Choć bowiem czytelnik chciałby wierzyć, że może jakaś nadzieja istnieje dla bohaterki czy raczej bohaterek powieści, to Marlon James na każdym kroku udowadnia, jak płonne są to pragnienia. Na plantacji brak bowiem nadziei – jest katorżnicza praca albo śmierć, gwałty albo śmierć, poddawanie się rozkazom i przewidywanie myśli właścicieli albo śmierć. Baty, wrzaski i życie w ciągłym niepokoju to codzienność niewolników, gwałty i upokorzenia zaś nieustającą rzeczywistością kobiet. Zagrożenie może przyjść z każdej strony, zarówno od białych, jak i czarnych. Pragnienie przetrwania bywa silniejsze od więzi, więc wszelkie poczucie wspólnoty jest tylko iluzją. Iluzją, którą bardzo łatwo rozwiać, a która jakoś podtrzymuje na duchu w tym bezlitosnym świecie.

„Jedyna pewna rzecz w życiu czarnucha to, że nie ma nic pewnego.”

Całość gra dzięki językowi. Styl Jamesa w „Księdze nocnych kobiet” jest niepowtarzalny – mocno przesycony potocyzmami, wulgaryzmami i prostymi strukturami zdań. To po prostu język, jakim operuje na co dzień narratorka powieści, język niewykształconej, prostej dziewczyny, używającej dialektu swojego środowiska, który może razić ludzi z zewnątrz – swoją szorstkością, dosadnością i kanciastością. Język, który z początku może odrzucać, ale wraz z rozwojem fabuły, wraz z głębszym poznawaniem Lilit, zaczyna pasować i cóż – trudno wyobrazić sobie „Księgę nocnych kobiet” bez tego sposobu napisania powieści.

„Księga nocnych kobiet” to powieść, którą po prostu trzeba przeczytać. Choć opis sugeruje historię, którą czytało się już ileś razy, to Marlon James potrafi zaskakiwać czytelnika, bawiąc się jego oczekiwaniami. „Księga nocnych kobiet” nie jest może lekturą łatwą czy przyjemną, brutalność i prawdziwość nie pozwala na to, by odczuwać jakąkolwiek satysfakcję z czytania książki Jamesa, ale to nie zmienia faktu, że to powieść ważna i potrzebna, a całość urzeka i uderza w czytelnika od samego początku.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...