O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Spisane obrazy

Zdzisław Beksiński
Opowiadania
Zdzisław Beksiński
Opowiadania Wydawnictwo Bosz
Miłośników malarstwa Beksińskiego czeka nie lada gratka. Oto na naszym rynku wydawniczym ukazały się pisane przez malarza na początku lat 60 tych opowiadania. Oczywiście nie należy się spodziewać, by opowiadania te swoim poziomem odpowiadały obrazom Artysty. Beksiński był bowiem lepszym malarzem niż prozaikiem.



Malarstwo, podobnie jak proza przedstawia świat widziany oczami artysty. Wyobraźnia jest zwierciadłem, w którym ukazywana jest obserwowana rzeczywistość, często w formie karykatury lub abstrakcyjnego przerysowania. Często więc artyści nierozumiani, a więc i nielubiani, przez społeczeństwa określani są mianem zbyt awangardowych lub zdegenerowanych, demoralizujących czy urażających czyjeś uczucia. Ot, taki jest los artysty.


Można się spierać, czy Beksiński faktycznie chciał oddać się pisarstwu i zrezygnował z pióra na rzecz pędzla wiedząc, że musi dokonać wyboru, czy był świadom, że jako malarz wyśmienity nie powinien pisać przeciętnych wręcz opowiadań. Bez względu na wynik naszych dywagacji pozostanie bezdyskusyjne, iż spisane opowiadania przeleżały kilkadziesiąt lat w szufladzie, niedokończone i zapomniane przez Artystę. W późniejszych latach wiele z nich znalazło swe odniesienie w malarstwie przez co można odnieść wrażenie, że Beksiński zanotował pomysły na przyszłe swoje obrazy. Za tą tezą przemawia statyczność narracji, ponure scenerie ogrodu pełnego zmarłych, placu egzekucji czy lochów. O ile jednak nawet najbardziej statyczny i ponury obraz możemy oglądać godzinami, o tyle statyczność prozy nuży. Z tego właśnie względu należy czytać Beksińskiego mając na podorędziu album z jego obrazami, po to, by od czasu do czasu uplastycznić sobie spisane w opowiadaniach wizje.

Prawdopodobnie narażę się miłośnikom Beksińskiego pisząc, iż dobrze się stało, że zaprzestał on pisania na rzecz malarstwa. Krytycy Beksińskiego pewnie żachną się twierdząc, że skoro malarz coś napisał, to musi być głupie. Zdaję sobie jednak sprawę, że do kunsztu malarskiego Beksińskiego należy po prostu dojrzeć, być może więc należy dorosnąć i do jego prozy?


Ale o tym przekonam się za kilka lat, kiedy znów sięgnę po tę niepozorną czarną książkę.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...