O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Rudolf Nurejew

Jan Stanisław Witkiewicz
Rudolf Nurejew
Jan Stanisław Witkiewicz
Rudolf Nurejew Wydawnictwo Iskry
Był jednym z największych tancerzy XX wieku. Utalentowany egocentryk, zakompleksiony geniusz potrafił jak nikt wczuć się w rolę. Jego życie było spełnieniem marzeń każdego utalentowanego chłopaka z prowincji o światowej sławie. Jednak życie Rudolfa Nurejewa, opisane przez Jana Stanisława Witkiewicza, nie było jedynie bajką…..

Urodził się na Syberii. Jego ojciec, komisarz Armii Czerwonej marzył o tym, że jego syn będzie twardym mężczyzną, gotowym do obrony ojczyzny i do bohaterskich synów. Z takim synem można wypić litr wódki, prowadzić okraszone przekleństwami i wulgaryzmami rozmowy lub iść na polowanie. Niestety jego syn postanowił obrać inną drogę. Zakochany od pierwszego wejrzenia w tańcu wiedział jaka będzie jego droga życiowa.

Talent, szczęście i determinacja w dążeniu do celu zaprowadziła naszego prowincjusza do renomowanej Leningradzkiej Szkoły Choreograficznej im. Kirowa. Tu czekała go nie tylko ciężka praca, ale i nadzieja na sukcesy sceniczne. Przypadek sprawił, że młody Rudolf postanowił poprosić o azyl polityczny we Francji. Wprost z kraju, którym rządziły partyjne układy trafił do świata, w którym mógł być oceniany po swoim talencie i nie musiał ukrywać swej orientacji seksualnej.

Determinacja w pokonywaniu kolejnych szczebli scenicznych nie była podyktowana tylko miłością do tańca. Nurejew pamiętał jeszcze dni, kiedy chodził głodny, wiedział też, że w świecie Zachodu człowieka ocenia się po jego zamożności. Dbał więc o jak najwyższe gaże i rozsądnie inwestował zarobione pieniądze. Jego dziecięce marzenia o tym by tańczyć i nie być głodnym wreszcie mogły się ziścić.


Sława ma jednak swą cenę. Ceną, jaką zapłacił Nurejew było uzależnienie od seksu i zakupoholizm. Uzależnienie od seksu kosztowało go słono. Chory na Aids nie zrezygnował ani z występów scenicznych, ani też z seksu, wierząc, że jego talent usprawiedliwia jego postępowanie. W swym egocentryzmie nie przyjmował do wiadomości , iż w ten sposób zaraża innych śmiertelną chorobą. Dla Nurejewa bowiem ważny był tylko on sam.

Podobnie jak Autor książki nie chcę moralizować, oceniać czy usprawiedliwiać postępowania Nurejewa. Brak odpowiedzialności jest cechą nie tylko artystów, ale też polityków, pisarzy i zwykłych zjadaczy chleba. Każdy z nas choć raz w życiu zrobił coś, czego się wstydzi. Wolę myśleć o Rudolfie Nurejewie jako o kimś, kto żywiołowo tańcząc sprawił, że dla wielu ludzi świat wydawał się lepszy i piękniejszy.



Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...