O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Aleksandra Ziółkowska Boehm Lepszy dzień nie przyszedł już

wydawnictwo Iskry - za zgodą wydawnictwa
"Straciliśmy wszystko- męża, dom i ojczyznę. Resztki naszego wojska przeszły do Rumunii. Wojska sowieckie wkroczyły nad ranem 18 września do Zaleszczyk. Miasto jakby wymarło..."

Jozef Piłsudski powiedział kiedyś, że Polska przypomina mu obwarzanek- wszystko co dobre jest na kresach, zaś w środku znajduje się pustka. Czytając książkę Aleksandry Ziółkowskiej Boehm trudno nie pamiętać tych słów. I rzeczywiście mieszkańcy kresów musieli być ludźmi twardymi i wartościowymi. Każdy dzień ich życia był dniem walki o polskość, tą polskość wyrażaną nie szumnymi i górnolotnymi słowami, lecz drobnymi sukcesami dnia codziennego, pracą i nauką. Żyli oni często w otoczeniu niezbyt przyjaznym i na nich odbić się miały skutki polityki rządu II RP wobec mniejszości narodowych. To właśnie oni wspominając szczęśliwe dni przed wybuchem wojny mogli powiedzieć „lepszy dzień nie przyszedł już”.
Autorka opisała los polskich Ormian Wartanowiczów, losy polskiej rodziny osadników wojskowych na Polesiu czy hubalczyka Romana Rodziewicza. Przenosimy się na chwilkę do winnic w okolicach Zaleszczyk, by potem znaleźć się w bydlęcym wagonie wiozącym tych źle urodzonych na kazachskie stepy, marzniemy w lasach wraz z żołnierzami majora Hubala, by za chwilę oglądać wnętrze obozu w Oświęcimiu. Słowem możemy poznać polskie losy II wojny światowej, losy tych, którzy po zakończeniu działań wojennych nie mogli powrócić do Polski i tych, którzy mimo wszystko powrócili. Jednych zaś i drugich nazwać można solą tej ziemi, solą tego narodu.
Pomyślmy o tym czytając książkę Aleksandry Ziółkowskiej Boehm
Trwa ładowanie komentarzy...