Adam Kraszewski

Miejsce, gdzie książka jest najważniejsza

Soczi. Igrzyska Putina

Igrzyska olimpijskie są wspaniałą okazją do reklamy kraju – organizatora. Stara to prawda, z której korzystali despoci po to, by pokazać swoją potęgę. Można więc postawić śmiałą tezę, że zimowa olimpiada w Soczi ma zmienić odbiór Rosji Putina. Jak jednak wygląda organizacja igrzysk „od kuchni” pisze w swojej najnowszej książce Wacław Radziwinowicz.

Wacław Radziwinowicz
Soczi. Igrzyska Putina
Wacław Radziwinowicz
Soczi. Igrzyska Putina Biblioteka Gazety Wyborczej
Demokracja w Rosji to oksymoron. Rosjanie czują się bezpieczniej, jeśli ktoś każdego dnia mówi im, co mają myśleć, a do tego jeszcze budzi ich narodową dumę. Dlatego liczba tych, którzy pozytywnie oceniają prezydenturę Putina nie zmaleje w najbliższym czasie.

Putin jak każdy dyktator chce zapewnić narodowi rozrywkę i poczucie ważności. Rozrywkę mają zapewnić same igrzyska, poczucie ważności świadomość bycia ich organizatorem, a przepych z nimi związany ma olśnić cały świat. Jednak pod fasadą zimowych igrzysk kryje się ta stara poczciwa Rosja, w której zmieniło się być może wiele, ale na pewno nie zmienił się stosunek władzy do obywatela. W teorii oczywiście władza o obywatela dba. Obywatel ma bowiem płacić podatki i wybierać jedynie słuszną władzę. Gdy władza jest krytykowana, gdy obywatel nie godzi się na łamanie swoich praw, staje się wrogiem narodu. Takiego zaś łatwo jest złamać. Państwo ma bowiem aparat policyjny, a aparat ten dysponuje całą gamą środków represji, które złamać mają niepokornych. Niepokorność ta objawia się na różne sposoby. Bronisz ekosystemu? Uważasz, że rekompensata za twój dom jest zbyt niska? A może tropisz niegospodarność i zwykłą korupcję przy organizacji igrzysk? Jeśli tak, jesteś niepokornym, a więc wrogiem ludu i jako taki musisz zostać uspokojony.

Tak naprawdę nie wiemy jak przebiegną igrzyska w Soczi. Nie wiemy jak ten kurort będzie wyglądał za rok czy dwa. Wiemy jednak, że despota zrobi wszystko, by pokazać swe ludzkie oblicze. Nie możemy dać się temu zwieść. Pozostał on despotą nawet, jeśli pragnie wyglądać jak demokrata.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
RosjaWładimir PutinZimowe Igrzyska Olimpijskie 2014 w SocziSoczi

PROMOWANE

  • Dwa widoki

    Homo malcontentus i Homo optymictus czytaj więcej

  • Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn

    Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę. czytaj więcej

  • Nie wrzucajcie mnie do jednego worka!

    Długo zbierałem się do tego wpisu. Wolałem jednak poczekać i sprawdzić, jak rozwinie się sytuacja. Od kilku dni obserwuję spektakl pod tytułem „strajk matek dzieci/osób niepełnosprawnych w Sejmie”, na którym korzystają wyłącznie politycy. Wbrew słowom organizatorów, nie pomaga on społeczności ludzi chorych, a wręcz im szkodzi. Nie chcę być – a z tego co wiem, moi znajomi również – wrzucany do jednego worka z obywatelami okupującymi Wiejską. czytaj więcej

  • Prawdziwy. Prawdziwszy. Trup

    W PWN-owskim podręczniku dla ośmiolatków znalazłam wierszyk: „Katechizm polskiego dziecka”: Kto Ty jesteś? Polak mały (...) Coś jej winien? Oddać życie. I tak dalej …. Wierszydło zostało napisane około roku 1900 przez Władysława Bełzę. Drugorzędnego poetę, mocno na wyrost nazywanego piewcą polskości. Naiwny, drażniący ucho tekścik od ponad stu lat jest narzędziem indoktrynacji i prania małych mózgów. Bo, jak inaczej nazwać (w XXI wieku) przekonywanie, że ośmioletnie dziecko rośnie po to, by oddać życie za kawałek ziemi? czytaj więcej