O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Stommowisko

Stommowisko. O mojej rodzinie i o mnie
Ludwik Stomma
Stommowisko. O mojej rodzinie i o mnie
Ludwik Stomma Wydawnictwo Iskry
Lekturę Polityki od lat zaczynam od felietonu Ludwika Stommy. Uwielbiam jego gawędziarski, pełen humoru i dygresji styl pisania. Nie muszę więc dodawać, że z zadowoleniem zagłębiłem się w lekturę autobiograficznej książki o samym Ludwiku Stommie i jego rodzinie.

Właściwie tytuł książki mnie zmylił. Spodziewałem się sagi rodziny Stommów, dziejów rodziny ze wskazaniem zasług antenatów. Konstrukcja taka modną jest w literaturze wspomnieniowej początku XXI wieku. Autor jednak poszedł wbrew obowiązującym trendom ograniczając pojęcie rodziny do tej najbliższej. Należy jednak zrozumieć, że ktoś, kto miał za ojca człowieka pokroju Stanisława Stommy żadnego ze swoich przodków nie będzie stawiać ponad niego, ani z nim równać. Bo przecież Stanisław Stomma był tym polskim politykiem i intelektualistą, którego poglądy i postępowanie odcisnęły się na ludziach, dla których prowadzenie realnej polityki to nie tylko pusty frazes. Stomma senior nie tylko kształtował swe dzieci, ale też polską elitę polityczną i publicystyczną. Jeśli dziś biadamy nad poziomem polskiej polityki i naszego dziennikarstwa możemy usprawiedliwiać ich upadek śmiercią Stanisława Stommy.

Jeśli nie ma w "Stommowisku" hagiograficznej opowieści o dziejach rodu, to czego można spodziewać się po tej książce? Na to pytanie każdy kto czytał którykolwiek z felietonów czy esejów Autora znajdzie odpowiedź. "Stommowisko" jest po prostu zbiorem opowieści o samym Autorze, Polsce, w jakiej przyszło mu dorastać, o ludziach, którzy go kształtowali, naszych poglądach na historię Polski i nas samych. Śmiało można zaryzykować tezę, że książka ta jest nieco dłuższym felietonem Autora, stylem przypominającym te, które czytujemy co tydzień w Polityce. Nie jest to oczywiście zarzut. Każdy bowiem, kto po amatorsku choćby para się piórem, wyrabia sobie swój niepowtarzalny i niepodrabiany styl. Po stylu pisania wprawny czytelnik rozpoznaje autora tak łatwo jak policjant rozpoznaje przestępcę po odciskach palców czy kodzie DNA. Porównanie więc z felietonami traktować należy jako zasłużony komplement.

Tym jednak, którzy nie czytali nigdy Ludwika Stommy (zakładam dla potrzeb tej recenzji, że tacy chodzą po naszym świecie), powiem, iż "Stommowisko" to opowieść pisana na wzór "Memuarów" Michała Choromańskiego. Literatura "memuarowa” charakteryzuje się beztroską w kolejności opisywanych zdarzeń, wieloma dygresjami i anegdotami, a także wybieganiem w przyszłość z niektórymi myślami Autora. Zaletą tego sposobu pisania książki jest mimowolne wytworzenie więzi między Autorem i Czytelnikiem. Czytelnik zaczyna mieć wrażenie, że siedzi sobie z Ludwikiem Stommą pod jego słynną czereśnią, patrzy na Barbarę, jego żonę, słuchając jednocześnie tego, co rozmówca chce powiedzieć, odrywając się tylko po to, by wypić łyk białego wina lub zapalić papierosa. Taka rozmowa oczywiście nie może mieć dłużyzn, nie może też nudzić, inaczej wino zamiast tła spotkania, stałoby się jego treścią, a zakończyłaby się dolegliwym kacem.
A tego ostatniego nikt z nas nie chciałby doświadczać.



Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...