Nasze histerie, nasze nadzieje. Pierwsza próba biografii Konwickiego

Nasze histerie, nasze nadzieje. Spotkania z Tadeuszem Konwickim
Nasze histerie, nasze nadzieje. Spotkania z Tadeuszem Konwickim Wydawnictwo Iskry
Od lat ubolewam, że żyjemy w szantażach….

Tadeusza Konwickiego mogę śmiało nazwać człowiekiem, który miał duży wpływ na kształtowanie mojej osobowości. Pierwszy kontakt z tym wybitnym literatem i filmowcem zaczął się na pewno od Faraona. Któż z nas pamięta, że właśnie Konwicki współtworzył ten film? Potem była powalająca na kolana Austeria i niepokojąca, a zarazem niedoceniona Kronika wypadków miłosnych. Równolegle Konwicki zaistniał w moim życiu jako pisarz. Sennik współczesny i Wniebowstąpienie pozostawiły niepokój oraz niedosyt. Niestety, w okresie mego dorastania Konwickiego drukował już tylko drugi obieg, a ten z rzadka jedynie docierał do mego rodzinnego miasta. Dlatego zarówno Kompleks polski, jak i Małą apokalipsę czytałem dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych, kiedy mistrz Tadeusz drukowany był oficjalnie. Wtedy to wykształciła się pewna moda, rodzaj snobizmu na Konwickiego. Wśród starszego pokolenia do dobrego tonu należała publiczna lektura Kompleksu polskiego. Moda ta jednak szybko przeminęła, tak jak przemija każda moda. Konwicki jest bowiem autorem, który może liczyć na kilkanaście tysięcy wiernych czytelników.


Ubolewałem nad tym, że mistrz Tadeusz nie doczekał się choćby zarysu biografii. Życiorys Mistrza jest na tyle bogaty, że obdzielić nim można kilka osób. Zagadkowe zawirowanie mogą niektórych niepokoić, innych skłaniać do wyrażania bezkompromisowych osądów, jeszcze innych intrygować i utwierdzać w przekonaniu, że życie zawsze jest skomplikowane. Jedyną próbą spisania quasi biografii są właśnie „Nasze histerie, nasze nadzieje”. Książka ta to zbiór wywiadów z Konwickim. Redaktor tej książki nie postawił sobie za celu zebrania wszystkich wywiadów, jakich udzielił Mistrz, dobrał je jedynie w sposób pozwalający nam na poznanie Konwickiego. Tak więc mamy spectrum życiowe Tadeusza Konwickiego w rozmowach z Pilchem, Sobolewskim, Szczęsną, Lubelskim, Sawicką czy też Michnikiem. Oczywiście film i książki zajmują w tych rozmowach miejsce zasadnicze, mamy okazję poznać Mistrza jako wrażliwego artystę, który tak naprawdę nigdy mentalnie nie opuścił Kresów. Kresowe pochodzenie, ta odmienność kulturowa i wychowanie, które uchroniły Mistrza przed skazą nacjonalizmu, będą powtarzać się jako główny motyw rozmów. Bo z Nowej Wilejki uciec się nie da. To miejsce zawsze będzie rajem utraconym.

Nie brak jednak w rozmowach refleksji nad naszą współczesnością. Mistrz nie używa wielkich określeń, nie moralizuje oraz nie poucza. To czytelnik musi odnaleźć receptę na własne życie, musi samodzielnie ukształtować swoje poglądy, może jedynie zastanowić się nad cudzymi racjami i je przeanalizować. Musimy jednak wyzwolić się spod czaru ofiar romantycznych, nie możemy polaryzować poglądów ani dostrzegać jedynie skrajności. Inaczej nie ocenimy prawidłowo rzeczywistości, podejmiemy znów jedynie emocjonalne decyzje i jak zwykle stracimy…

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...