O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Moich 12 żon

Olgierd Świerzewski
Moich 12 żon
Śmiertelnie niebezpieczne związki
Olgierd Świerzewski
Moich 12 żon
Śmiertelnie niebezpieczne związki Wydawnictwo Edipresse
Malcolm Starski nie miał w życiu szczęścia do kobiet. Jego młodzieńcza, wielka miłość okazała się nie tylko pomyłką, ale i upokorzeniem. Dla chłopaka, który wychowywał się pod wpływem dziadka, mężczyzny, który wywalczył swą miłość, doświadczenie to okazało się brzemienne w skutki i zaprowadziło go do słownego pojedynku z dawnym członkiem IRA. Panie i Panowie, oto nowa książka Olgierda Świerzewskiego.

Za sterami małego samolotu siedzi młody prawnik, oprócz niego w kabinie znajduje się uzbrojony mężczyzna. To sytuacja patowa. Błąd lub głupota jednego oznacza śmierć dla obu i mężczyźni o tym wiedzą. Zresztą Irlandczyka, który ma pozbawić życia naszego bohatera najbardziej interesuje sposób i motywacje, które kierowały Malcolmem kiedy ten uwiódł jednocześnie dwanaście kobiet. Ilość paliwa w baku gwarantuje kilkugodzinną spowiedź, przypominającą chwilami opowieści Szeherezady.


Niech was kochani nie zmyli ani okładka, ani powyższy wstęp. To nie tanie romansidło, to nie soft porno, ani książka sensacyjna. Mimo, że znajdziemy w niej, opisane ze smakiem, sceny erotyczne, mimo, że główny bohater pragnie wielkiej miłości, mimo, że w książce zostały nakreślone realia prawniczej korporacji, a w tle rozrywa się wątek sensacyjny, to książki Świerzewskiego nie sposób przyporządkować żadnemu ze znanych nam gatunków. Wydaje się, że Autor stworzył właściwy sobie gatunek literacki, w którym na pierwszym miejscu postawiony jest człowiek i jego pragnienia, te najbardziej zwykłe – pragnienie miłości i szczęścia, uznania i spełnienia, właśnie te, które są tłumione niepowodzeniami dnia codziennego. Podobnie jak bohater Mastera czy szachiści z Zapachu miasta po burzy, również Malcolm posiada nieograniczony potencjał miłosny. Tacy ludzie skrzywdzeni nie mszczą się na świecie, zarzucają jedynie sieci z siebie samego, szukając interesującej ich zdobyczy. Wydaje się, że to samo uczynił Malcolm, jednak nasz bohater zna zasady panujące w świecie wymyślonym, w którym rządzi strumień płynących znaków, a i wyobraźnia wspomaga te rządy. Postacie z tego świata wyglądają inaczej, gdy opuszczą właściwe sobie otoczenie. Malcolm teoretycznie nie zamierza ryzykować, łamiąc podstawową zasadę bezpieczeństwa i czyni to dopiero wtedy, kiedy ostatecznie rozwiąże problem związany z rodzimą korporacją. Po zemście na sadystycznym szefie, pozostaje mu tylko odwiedzić dwanaście miejsc rozrzuconych od Bliskiego Wschodu po afrykańskie wybrzeża, by zobaczyć, kto kryje się pod czytanymi wcześniej słowami. Mężczyzna musi być ostrożny, bowiem w ślad za nim rusza groźny Irlandczyk.

Taka podróż przynieść może jednak tylko rozczarowania. Skopanego przez życie zrozumieć może bowiem tylko ten, kto ma podobne doświadczenia. I zrozumiałeś to drogi Malcolmie kiedy opróżniałeś za sterami samolotu, wraz ze swoim potencjalnym mordercą, butelkę przedniej whisky. Kiedy było za późno na happy end. Chociaż, jeśli człowiek czegoś naprawdę chce i wykaże się dostatecznym uporem…..


Ale o tym to chyba każdy z nas może coś powiedzieć.

[block position=”inside”]52341[/block]
Trwa ładowanie komentarzy...