O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Zdobycz i wierność

Jerzy Pietrkiewicz
Zdobycz i wierność
Jerzy Pietrkiewicz
Zdobycz i wierność Wydawnictwo WAB
Pierwsza dekada XVII wieku, mała wioska gdzieś na pograniczu Rosji i Rzeczpospolitej Obojga Narodów. To właśnie tu znalazł się skocki najemnik, kapitan Tobias Hume. Z wojennej pożogi ocalił jedynie podniszczony mundur, dziurawe buty, rapier i violę a gamba, jedyną jego życiową pocieszycielkę. Przypadek sprawia, że nasz bohater spotyka w niej podobnych sobie rozbitków i niezwykłego młodzieńca, dzięki któremu cała zebrana czereda obdartusów ma zamiar ponownie zapanować nad Rosją.

Dziwnie się czyta książkę, której akcja dzieje się kilkaset lat temu, ale dotyczy ona uniwersalnego losu człowieka, który straciwszy jedną ojczyznę, szuka kolejnej. Jerzy Pietrkiewicz, porównywany przez brytyjską krytykę do Conrada, włożył bowiem w usta i myśli swego bohatera, Tobiasa Hume, własne uczucia, własne rozterki i tęsknoty, sprawiając, że ta historyczna postać, najemnik walczący w armii rosyjskiej i szwedzkiej, staje się bliski polskiemu czytelnikowi tak bardzo, że zdaje się być bardziej polski niż inni bohaterowie tej książki.


Wróćmy jednak do akcji książki. Podobno każdy z nas ma swego sobowtóra. Młodzieniec spotkany w wiosce, w której schronił się Hume i jego przypadkowi towarzysze, był podobny do zamordowanego wcześniej Dymitra Samozwańca. Wieść, że oto car żyje i wraca do Moskwy by tam objąć należny mu tron, zwiększy szanse naszych bohaterów na zebranie bogatych łupów i zdobycie majętności. Trzeba tylko przygotować odpowiednio młodzieńca ucząc go chodzić, przemawiać, nosić szaty i buty. Poza tym należy kontrolować cara-marionetkę, by nie wypuścić faktycznej władzy z rąk. Oczywiście najemnicy i awanturnicy to ludzie, którzy nikomu nie ufają i im się nie ufa. Przypadkowi towarzysze zapewne by się pozbyli naszego Hume`a, gdyby Kapitan nie był tą jedyną osobą, której ufał przyszły car-marionetka. Nasz bohater zaczyna więc przygotowywać młodzieńca do jego przyszłej roli, nie mogąc pozbyć się wrażenia, że poświęcił się złej sprawie.

Czy jest to zbeletryzowana książka o czasach dymitriady? Tak, na pewno, ale to określenie nie wyczerpuje tego, czym jest ona w rzeczywistości. A jest to przede wszystkim opis losu człowieka wyalienowanego, obcego wśród wszystkich, wiecznego outsidera, który co prawda próbuje wtopić się w nowe otoczenie, poznając język i zwyczaje w nim panujące, który stara się nie rzucać innym w oczy, ale zawsze będzie obcym, będzie Cudzoziemcem. I chyba nie będzie przesadzonym twierdzenie, że oto Pietrkiewicz opisuje swe własne doświadczenia na obczyźnie. Pozbawiony szansy na bezpieczny powrót do ojczyzny, sam się starał zaaklimatyzować w nowych warunkach i sam musiał doświadczyć samotności tej najbardziej bolesnej, bo przeżywanej w tłumie. Każdy, kto takiej samotności doświadczył, załka suchym szlochem nad przeżyciami Hume`a nie wiedząc, że są one właściwe każdemu, kto zdecydował się na rozpoczęcie życia daleko od ojczyzny, na odejście od niej i przystosowanie się do nowych warunków.


Najbardziej dziwi jednak to, ze choć wielu z nas doświadczyło losu Hume`a-Pietrkiewicza, a pozostali winni zdawać sobie sprawę z goryczy losu tego, to nic nie robimy, by innym los ten osłodzić i tym samym osłodzić go przszłym pokoleniom.



Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...