O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Malarze tańca

Jan Stanisław Witkiewicz
Malarze tańca
Ernst Oppler, Arthur Grunenberg i Ludwig Kainer
Jan Stanisław Witkiewicz
Malarze tańca
Ernst Oppler, Arthur Grunenberg i Ludwig Kainer Wydawnictwo Iskry
Balet. Widowisko, w którym wykorzystany jest taniec i muzyka na tle dekoracji. Każdy z tych elementów musi być idealnie dopasowany, idealnie ze sobą współgrać, dzięki czemu widowisko to jest ucztą duchową dla każdego. Nic więc dziwnego, że baletowi towarzyszyło poszukiwanie formy, dzięki której można było utrwalić te najwspanialsze elementy widowiska, a jednym z tych najbardziej naturalnych wydawały się szkice i obrazy, mimo, że malarze nie mogli ich wykonać w czasie rwania widowiska.

W drugiej połowie XIX wieku balet stał się typową rosyjską specjalnością. Nic dziwnego, to właśnie tam powstało jedno z najtrudniejszych i najbardziej ambitnych widowisk baletowych- Jezioro Łabędzie. Z nową choreografią Mariusa Petipy stał się on istnym majstersztykiem. Zachód Europy zrutynizował się i wymagał głębokiej reformy, przeprowadzona właśnie przez lub przy współudziale rosyjskich tancerzy. Właśnie w tym okresie powstały najwspanialsze ryciny, które mamy okazję obejrzeć w tej książce.


Anna Pawłowa, Tamara Karsawina czy Wacław Niżyński byli wówczas traktowani jak gwiazdy Hollywood. Ich popularność mogła być wykorzystana dla celów marketingowych, dla popularyzowania nie tylko widowisk, ale i nazwisk malarzy. Reprodukcje grafik sprzedawane jako kartki pocztowe, ryciny kolorowe ozdabiały afisze popularyzując nie tylko balet jako taki, ale i samych malarzy. Nic więc dziwnego, że Ernst Oppler, Arthur Grunenberg czy Ludwig Kainer oddali swe usługi właśnie portretowaniu baletu, malowaniu tańca. Ryciny, które mamy okazję oglądać w tej książce, często oszczędne w formie oddają to, co w tańcu istotne. Lekkość, dynamikę i oddanie się muzyce, oddanie się chwili, tym kilkunastu nutach, ujętych bezimiennie na rycinie.

Do dyspozycji czytelnika przedstawionych zostało przeszło dziewięćdziesiątych ilustracji okraszonych skromnym opisem wzbudzają pragnienie choćby wysłuchania muzyki tych widowisk, jeśli zaś obudzą u czytelnika potrzebę uczestnictwa w widowisku, Autor dołączy zapewne do wymienionych wcześniej mistrzów ołówka i pędzla, jako popularyzator baletu.


I chyba właśnie o to mu chodziło .


Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...