O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Poświata

Michael Chabon
Poświata
Michael Chabon
Poświata Wydawnictwo WAB
Po przeczytaniu tej właśnie książki spojrzymy nieco inaczej na wszelkie biografie i autobiografię. Michael Chabon swą Poświatą nadał temu gatunkowi zupełnie inny wymiar. W tej książce znajdziemy bowiem przede wszystkim wszystkie namiętności, które targają normalnego, szanującego siebie i innych mężczyznę.

Umierający Alger Hiss przerażony nieuchronnością śmierci i otępiony środkami przeciwbólowymi opowiada historię swego życia wnukowi. Zaiste, każdy z nas chciałby usłyszeć taką historię, historię człowieka, który był niekwestionowanym bohaterem wojennym, oficerem wywiadu poszukującym dokumentacji niemieckich osiągnięć naukowych i ich twórców, mężczyzny, którym targała prawdziwa namiętność tylko do jednej kobiety, a który był najlepszym przybranym ojcem jej córki. Wreszcie genialnego modelarza tworzącego wspaniałe modele rakiet, zafascynowanego rakietami od dnia, w którym po raz pierwszy ujrzał V2. I w końcu mężczyzny, który całe serce, cały swój podziw, który żywił dla geniuszu Wernera von Brauna, stracił w chwili, gdy odwiedził świeżo wyzwolony obóz koncentracyjny.


Opowieści te narrator konfrontuje z własnymi odkryciami. Dokumenty i pudła zawierające przedmioty należące do zmarłego dziadka, zmuszają mężczyznę do postawienia kilku pytań, na które tylko potrafi odpowiedzieć jego matka. W ten sposób uzupełniona zostaje dziadkowa narracja, o to, co ten nie mógł, bądź nie chciał wiedzieć. Z tej układanki wyłania się obraz Hissa, mężczyzny, którego tak naprawdę fascynowała żona, kobieta piękna i namiętna, wypowiadająca nieco gardłowo, z francuska literę „r” w każdym słowie. Arystokratyczny wręcz wygląd kłócił się z wytatuowanym numerem i wydaje się, że właśnie to ta sprzeczność, jak się później okazuje, starannie wyreżyserowana, jest jej podstawowym problemem, prowadzącym do załamań nerwowych. Druga namiętność, rakiety, tylko na krótko została przyćmiona wspomnieniami wojennymi. Hiss uwielbiał twórcę niemieckich rakiet, pragnął go osobiście przetransportować do Ameryki, by tam naukowcy swobodnie mogli korzystać z jego wiedzy. Tę miłość przyćmiewa świadomość, ze wielkie odkrycia, w tym ta wspaniała V2, została okupiona wieloma istnieniami ludzkimi, ociekająca wręcz ich cierpieniem. Ale zdobycze naukowe nie muszą być okraszone złem i to ponownie skłania naszego bohatera do zajęcia się kosmosem. Hiss do końca życia będzie świadom tego, że nawet jeśli nie zdobył sławy, to może być dumny, iż jego ambicje nie były splamione krwią.

Chabon swą książką odkrywa na nowo swego dziadka, składa mu hołd i docenia te podstawowe wartości- miłość, honor, poczucie obowiązku- i te najzwyklejsze, których zdajemy się nie doceniać- piękne chwile rodzicielstwa, odpowiedzialności za drugiego człowieka i te najpiękniejsze, bo niewyczuwalne momenty codzienności.


O, jakże rozumiem Chabona, mój dziadek był taki sam.


Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...