O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Nowi londyńczycy

Ben Judah
Nowi londyńczycy Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Urodziłem się w Londynie, ale nie poznaję tego miasta. Nie wiem czy kocham ten nowy Londyn, czy raczej mnie przeraża: to miasto, w którym co najmniej 55% mieszkańców nie jest Brytyjczykami, prawie 40% urodziło się za granicą a tysiące żyją tu nielegalnie. Nie mam pojęcia, kim są ci nowi londyńczycy. A nawet czym naprawdę jest ich Londyn.

Czy współczesny Londyn to jeszcze stolica Wielkiej Brytanii, czy już jest stolicą emigrantów? To pytanie zada sobie każdy, kto przeczyta tę książkę. Bowiem Londyn się zmienił. Biali Brytyjczycy stanowią w nim tylko 18% populacji. Reszta jest zbieraniną z całego świata, zwabioną wizją lepszego życia i marzeniami o świetlistej i bogatej przyszłości dla własnej rodziny. Ta sama motywacja kieruje urodzonymi w Karaczi, Timisoarze czy Ostrołęce. Dworzec autobusowy Victoria. Tu po raz pierwszy widzą swoją ziemię obiecaną i z tego miejsca kierują swoje pierwsze kroki na podbój świata. Przed niektórymi z nich świat rzeczywiście stoi otworem, inni nie mają tyle szczęścia, zwłaszcza ci, którzy przybyli nielegalnie. Dla wielu emigracja oznacza pół niewolniczą pracę, prostytucję czy bezdomność. Tak to bowiem jest, że życie nigdy nie jest sprawiedliwe, zresztą czym właściwie jest sprawiedliwość.


Brytyjski dziennikarz i korespondent wojenny, Ben Judah, przemierza ulice Londynu w poszukiwaniu prawdy o życiu tych nowych londyńczyków. Nie przypadkiem swój reportaż zaczął on właśnie na dworcu Victoria obserwując tłumy wylewające się z autobusów. Ci nowi nie wywołują dobrego wrażenia. Zniewieściali Francuzi, bułgarscy twardziele, jazgotliwi Rumuni czy mięśniacy z Polski. Stereotypy postrzegania innych nacji mogą sugerować niechętne nastawienie Autora do przybyszów. I tak właśnie jest na samym początku. Autor nie zna nowych londyńczyków, a tę nieznajomość najłatwiej zakamuflować niechęcią. Z drugiej strony trudno jest znaleźć kogoś, kto entuzjastycznie przyjmuje zmianę świata z lat dziecięcych. A świat się zmienia, nowe technologie pozwalają poznać odległe rzeczywistości i przemieścić się do nich. Tego procesu nie sposób powstrzymać, należy więc poznać to, co nieznane, choćby po to, by oddzielić obawy wyimaginowane od realnych zagrożeń.

Romscy żebracy, filipińskie służące, polscy budowlańcy…. To tylko niektórzy z rozmówców Autora. Czy można bowiem pisać o emigracji rozmawiając tylko z tymi, którzy codziennie walczą o życie? Czy nowy Rosjanin, toczący w Rosji wojnę z państwową biurokracją lub playboyowaty afrykański bogacz, poruszający się po Londynie w towarzystwie armii ochroniarzy lub choćby córka arabskiego szejka, zdradzająca słabość do alkoholu i narkotyków, nie wpływają na postać miasta? A właściwie jakie jest to miasto, jeśli mieszkający w nim młody Litwin czuje się tak, jakby nie opuszczał swojej ojczyzny. Zarabiać w funtach i żyć w kulturze swojego kraju. Gdybyśmy zamienili w poprzednim zdaniu Litwina na Araba otrzymalibyśmy potwierdzenie tezy, iż muzułmanie się nie asymilują. Gdybyśmy jednak przypisali te słowa Polakowi, otrzymalibyśmy dowód na przywiązanie do zwyczajów przodków i dbałość o zachowanie tożsamości kulturowej i etnicznej. Punkt widzenia zależy jak zwykle od punktu siedzenia i chyba właśnie dlatego afrykańscy sprzątacze przejść podziemnych codziennie widzą tych wspaniałych Brytyjczyków, którzy na ich oczach załatwiają po kątach swoje fizjologiczne potrzeby, wiedząc, że ci nie poskarżą się nikomu. Czy nielegalny emigrant, pracujący na czarno może się komuś poskarżyć? Tak, ta książka zmusza do myślenia. Ciekawi mnie, co myślą o nich mieszkający w Londynie Polacy. Pewnie byliby zaskoczeni wiedząc, że w oczach tych 18 % rodowitych brytyjskich mieszkańców miasta są warci tyle samo co ten bezdomny rumuński skrzypek z okładki tej książki, czy prostytutka z Ilford Lane. Ciekaw jestem czy lektura tej książki zmieni postępowanie polskich pracodawców, uznawanych w Londynie za równie złych, co tureccy czy pakistańscy?


Mało prawdopodobne, a szkoda…


Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...