O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Kto wypuścił bogów?

Maz Evans "Kto wypuścił bogów?"
Maz Evans "Kto wypuścił bogów?" Wyd. Literackie
Elliot Hooper nie ma w życiu lekko. Nauczyciel od historii się na niego uwziął, rodzinny dom zmierza ku upadkowi z powodu nieopłaconych rachunków, zaś jego mama od dawna nie jest przy zdrowych zmysłach.

Czarne chmury zbierają się nad jego głową, poza matką nie pozostał mu żaden krewny, a zadłużony dom jedynym jaki zna i do którego może wrócić. Gdy na ziemię przybywa zodiakalna Panna, która chce wypełnić tajną misję, dla Elliota jest niczym dar z nieba. Szybko jednak okazuje się, że przybycie nieśmiertelnej istoty tylko tworzy problemy – począwszy od takich drobnostek jak uwolnienie Tanatosa, który chce zawładnąć światem, po odkrycie, że jego przeznaczeniem jest walka z nieśmiertelnymi demonami. A wszystko to pomiędzy nauką do szkolnych testów.


„Kto wypuścił bogów?” to pierwszy tom młodzieżowej serii o greckich bogach, gdzie mitologia grecka miesza się z czasami współczesnymi. Jest to jednocześnie debiut Maz Evans, która od tego czasu zdążyła już wydać drugi tom, trzeci zaś już niedługo będzie mieć premierę. Można by pomyśleć, że nic nie może gorzej zapowiadać książek – bo niby musiało odnieść jakiś sukces, skoro wydawnictwo zdecydowało się wydać kolejne tomy, z drugiej – to trochę niepokojące z jaką prędkością się te części ukazały [3 książki w ciągu półtora roku].

Tyle, że na szczęście „Kto wypuścił bogów?” jest całkowicie udane. Jest tu mnóstwo humoru – skierowanego zarówno do dorosłych, jak i młodszych czytelników – dla starszych cała Rada Zodiakalna i ich papierkologia, dla młodszych choćby sama postać Elliota i Hermesa. Wartka akcja, która zdaje się nie zatrzymywać nawet na chwilę. Ciekawa, choć banalna fabuła i pomysłowe operowanie postaciami znanymi z mitologii. Innymi słowy - wszystkie elementy powieści wyszły.


Fajnie, że Maz Evans niby poszła podobną ścieżką interpretowania mitologii greckiej, co Rick Riordan, ale zupełnie inaczej wykorzystał bohaterów i możliwości, jakie kryły się za postaciami. Bogowie grają na przykład dużo większą rolę w akcji niż w powieściach o Percym Jacksonie, stając się równoprawnymi bohaterami. Do tego Evans ciekawie wykorzystała ich potencjał i mity, w których występowali – od takich oczywistych pomysłów typu Ateny jako profesor wykładającej tyle przedmiotów, że trudno spamiętać, po mniej oczywiste jak Hermes jako nastolatek opętany mediami społecznościowymi i nowinkami technologicznymi czy też Zeus jako podrywający wszystkie kobiety, jakie znajdą się w jego zasięgu wzroku. I może cały pomysł reinterpretowania mitów greckich osadzając je w czasach współczesnych nie jest zbyt oryginalny, biorąc pod uwagę to, co Riordan zrobił dla odświeżenia mitologii, ale nie jest też całkowitą powtórką znanych już przeróbek.

Maz Evans pokazuje tylko wycinek ze świata mitologii, można więc mieć nadzieję, że wraz z kolejnymi tomami i dalszymi poszukiwaniami Elliota, autorka przedstawi czytelnikowi resztę mitologicznych bohaterów, pokaże kolejne miejsca, słowem, że nie będzie się ograniczać do grona bóstw, które już przedstawił. A że historia prawdopodobnie toczyć się będzie przez w sumie cztery tomy, to pole do popisu Evans będzie mieć.
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...