O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Victus

Albert Sanchez Pinol
Victus. Upadek Barcelony 1714
Albert Sanchez Pinol
Victus. Upadek Barcelony 1714 Noir sur Blanc
Wiedeń, poddasze jednego z marnych pensjonatów. Stary inżynier wojskowości, kondotier, który na niejednej wojnie stawiał na szali swoje zdrowie i życie, dyktuje wspomnienia swojej młodości, świadectwo lat szczęśliwych, a jednocześnie tragicznych i haniebnych. Martii Zuviria przypisuje sobie bowiem sprawstwo upadku Barcelony w czasie wojny o sukcesję hiszpańską. Ów 11 września 1714 roku będzie towarzyszyć mu do kresu jego dni.

Wojny. Od zarania dziejów ulubiony sport władców, którzy rękami swoich poddanych starają się zdobyć dobra, które w ich mniemaniu winny przypaść właśnie im samym. Królowie walczą, poddani cierpią, żołnierze mają okazję zdobyć chwałę liczoną ilością odznaczeń, budowniczowie po jej zakończeniu mają pełne ręce roboty, a bajarze potężne źródło do tworzenia legend, które rozpalając umysły młodych ludzi, tworzą z nich narzędzia do prowadzenia kolejnych wojen. Okrucieństwo wojen zwiększyło się z chwilą, kiedy do ich wywołanie uzasadniano religią, a sięgnęło zenitu, kiedy przekonano zwykłych ludzi, iż powinni nienawidzić za samo posługiwanie się innym językiem, czy posiadaniem innego odcienia skóry. Właśnie ten sprzeciw wobec wojnie jest głównym tematem książki Alberta Sancheza Pinola.


Co może spowodować zwykła pomyłka? Marti Zuviria przekonał się o tym, kiedy porwał i uszkodził karawan pogrzebowy. Relegowany ze szkoły trafia pod opiekę mistrza inżynierii wojskowej, gdzie, mimo młodego wieku, szybko się staje świetnym, choć jeszcze nie sprawdzonym na wojnie, rzemieślnikiem sztuki wojennej. Niestety nie dane stać się mu było mistrzem. Nie pojął bowiem jednej jedynej tajemnicy obrony, którą nazwać można jednym Słowem. I właśnie to Słowo, pisane z dużej litery, prześladować go będzie do końca jego dni. W poszukiwaniu istoty Słowa rusza, wraz z wojskami francuskimi, do własnej ojczyzny, by tam reprezentować interesy króla Francji w walce o sukcesję hiszpańską. Nasz młodzieniec w tej wojnie kilka razy będzie zmieniać strony walki, traktując swoją rolę, jako zadanie zwykłego rzemieślnika, który robi meble dla jednego, a potem drugiego pana, jednak kiedy na szali stanęło bezpieczeństwo jego miasta, wojna stała się dla niego nieco bardziej osobista. Dziś powiedzielibyśmy, że obudził się w naszym bohaterze patriotyzm i być może zgodziłbym się z tym określeniem, gdyby pod górnolotnym słowem kryła się troska o kobietę, przy której się budził każdego ranka czy sąsiada, z którym tak często wchodził w spory, albo o sklep, w którym robił zakupy lub winiarnię, w której zostawiał część zarobku. W uczuciach bowiem prostych więcej jest patriotyzmu niż w tych wyuczonych, pięknych słowach wypowiadanych beznamiętnie lub ze sztucznym patosem. To właśnie ludzie, którzy wzdragają się przed wojną, dokonują na niej cudów bohaterstwa a i częściej tracą życie, niż ci pyszni i pewni siebie patriotyczni wojownicy. Zuviria więc oddał cały swój talent, połączony z troską i obawą właściwą komuś, kto zna kunszt na tyle, by wzdragać się przed możliwością jego wypróbowania. Z każdym dniem przewidywał to, co nieuchronne, to, co zdarzyło się owego przeklętego 11 września- setki białych mundurów, w których byli zołnierze targani pragnieniem pobitewnych łupów, wina i kobiet.

Tak, książka Pinola ma wymowę antywojenna, ale jest w niej coś jeszcze. To książka przeklęta, której holenderskie wydanie chciała zablokować hiszpańska ambasada. Wojna pomiędzy Katalończykami a Kastylijczykami, ich spór, zakończony klęską tych pierwszych i utratą przywilejów oraz autonomii musiał zostać odczytany jako manifest niepodległościowy Katalonii. Czy tak jest w istocie? Każdy przekaz można tłumaczyć na miliony sposobów, a nierozgarnięci politycy potrafią pokrętnie wytłumaczyć wszystko w tak pokrętny sposób, iż niechęć i osobiste animozje uniemożliwią rozpoznanie głupoty ich argumentacji. A przecież książka ta, obok antywojennego przesłania, jest opowiadaniem o historii, która jest dla nas nieznana, w której postacie historyczne mieszają się z tymi fikcyjnymi, a zapis wydarzeń jest wierny, choć nie w rozumieniu podręcznikowym.


I chwała za to Pinolowi.



Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...