O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Mój ojciec, kupiec

Johannes Trojan
Mój ojciec, kupiec
Opowieści i wspomnienia z dziewiętnastowiecznego Gdańska
Johannes Trojan
Mój ojciec, kupiec
Opowieści i wspomnienia z dziewiętnastowiecznego Gdańska Fundacja Terytoria Książki
Dziedzictwo kulturowe miast polskich. Temat równie ciekawy, co i drażliwy. W naszej tradycji i historiografii określone ziemie były pradawnie polskie i jakiekolwiek dywagacje na temat różnych wpływów na rozwój tychże miast spotykał się często z zarzutem rewizjonizmu, nie był więc przez długie lata podnoszony. Z tych samych względów unikano określania Gdańska jako miasta hanzeatyckiego i zapominano o tym, że był on ostoją wielokulturowości i religijnej tolerancji.

Tożsamość miast kształtują mieszkający w nim ludzie. To oni tworzą zarówno klimat jak i bogactwo miasta, wpływając tym samym na kolejne pokolenia. Miasto będące schronieniem czy przystanią ludzi z różnych stron świata staje się ich małą ojczyzną, o wiele bardziej miłowaną niż ta wielka. Każde pokolenie pozostawia w mieście swój ślad odnajdowany w zabudowie, gwarze czy nazewnictwie ulic. Miasto bierze z nich to, co najlepsze i oddaje im to, co w nim jest najwspanialsze. To obopólne oddziaływanie jest więc nierozerwalnie związane nie tylko z historią, ale i rozwojem miasta. Takie miasta jak Gdańsk trudno jest zaszufladkować pod względem przynależności narodowej, tym bardziej, że są one o wiele starsze niż nacjonalistyczne resentymenty. Budowane było w czasach, kiedy nie było narodów, a plemiona składały się z tutejszych i obcych, przeżywały swój największy rozwój jako kupieckie enklawy, w których instynktownie pojmowano prawdę o tym, że kapitał nie ma barw narodowych. W takich miejscach nacjonalizm, mimo, że z pozoru atrakcyjny, jest obcy i nienaturalny. I taki był właśnie Gdańsk w czasach kiedy żył Johannes Trojan, jeden z najbardziej znanych gdańszczan, którzy obrali karierę pisarzy. Znanych niestety tylko za granicą. W Polsce zapomniany tak, jak zapominani byli inni Gdańszczanie tylko z powodu języka, w którym odmawiali modły do jednego przezcież, wspólnego Boga. Dziś jego wspomnienie o ojcu czy dniach spędzonych w twierdzy Wisłoujście, są swoistym dokumentem epoki, tych lat, które nie wrócą.

I właśnie tak czyta się książkę Trojana, niczym bajkę lub opowieść o dawnych czasach, zapomnianych i wspominanych tylko przez starców. Czytelnik chłonie tę opowieść z dzieięcym wręcz zachwytem, ocarowany nie tylko treścią, ale i językiem narracji. Ta książka to przede wszystkim hołd złożony ojcu, który przecież Autora wychował, ukształtował i zapewnił wykształcenie, ale też hołd złożony rodzinnemu miastu, miastu, które nierozerwalnie kojarzyć mu się musiało z rodziną, z ojcem i beztroskimi latami. a jeśli w czasie lektury zawiedzie wyobraźnia, to ryciny i dagerotypy pobudzą ją i pozwolą przenieść się w ten dawny świat, jeszcze nie zniszczony przez człowieka z XX wieku



Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...