O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Dzika biblioteka

Paweł Dunin - Wąsowicz
Dzika biblioteka
Paweł Dunin - Wąsowicz
Dzika biblioteka Wydawnictwo Iskry
Niebezpiecznie jest pokazywać swoją bibliotekę, a jeszcze bardziej niebezpiecznie jest mówić o niej. Ta stara prawda tłukła mi się po głowie, kiedy czytałem książkę Pawła Dunin-Wąsowicza.

Zacznę od słów, które można odczytać jako świadectwo megalomanii. Istnieją dwa plemiona : lud księgi i lud, który traci powoli umiejętność czytania. Lud księgi nie tylko czyta, ale i kocha swój księgozbiór, uzupełniając go przy każdej okazji o cudem wygrzebane w antykwariatach, u bukinistów czy przeglądając zapomniane przez księgarzy egzemplarze nieco starszych wydań. Takie szperanie owocuje często zdobyciem literackich perełek, do których się wraca, choćby dla poprawy nastroju. Oczywiście zbiór taki bywa czasem obiektem zazdrości innych książkoholików, którzy zastanawiają się jakimż to zrządzeniem losu upolowaliśmy to, co oni szukali przez wiele miesięcy. A ukrycie księgozbioru przed zazdrośnikami jest rzeczą niemożliwą. Przedstawiciel plemienia księgi, nawet gdy nie narzeka na warunki mieszkaniowe, przechowuje książki w każdym zakamarku. Są wszechobecne, zawłaszczają bowiem cała przestrzeń domową samolubnie i zazdrośnie.

Nasze księgozbiory potrafią wiele o nas powiedzieć. Ujawniają nasze fascynacje, zainteresowania i fobie. Jak w lustrze można odczytać w nich nasze wnętrze i jak w pamiętniku zrekonstruować cały nasz proces dojrzewania. Truizmem będzie więc stwierdzenie, że księgozbiór pokazywać należy komuś, kto jest naszym przyjacielem, komuś, komu się ufa, chowając czasami coś, co jest dla nas szczególnie cenne czy osobiste. Dlatego zaskakują mnie ludzie, którzy szczerze opowiadają o swoim księgozbiorze, jako o całości, o tym jak dobierają poszczególne tomy, jak wyszukują je i czego właściwie szukają. Dlatego z pewnym zażenowaniem, ale i zainteresowaniem przeczytałem, co o swoich książkach pisze Paweł Dunin-Wąsowicz. Lektura ta miała ujawnić różnice i podobieństwa między mną a Autorem i, jak się mogłem spodziewać, przekonałem się, że większych różnic między nami nie ma. Należymy bowiem do tego samego pokolenia, musieliśmy więc sięgać po te same książki, czasami tylko na różnych etapach naszego życia. Tak więc książka o książkach po raz kolejny uświadomiła mi jak niewiele różni się lud księgi, jak podobni jesteśmy wszyscy do siebie, co bywa intrygujące, ale czasami nieco nudne.

Ale nie tylko książki przeczytane i stojące na półce są bohaterami tego tomu. Wszak Autor jest dziennikarzem, krytykiem literackim i wydawcą. Sporo miejsca zajmują więc w tej właśnie książce rzeczy przez niego odkryte i wydane.

Ale to już chyba zupełnie inna para kaloszy.


Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...