O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Kruso

Lutz Seiler
Kruso
Lutz Seiler
Kruso Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Hiddensee. Mała niemiecka wyspa na morzu Bałtyckim. Niecałe dziewiętnaście kilometrów kwadratowych powierzchni staje się dla młodego chłopaka oazą wolności.

Jest połowa roku 1989. Tylko najwięksi optymiści mogliby przypuszczać, że oto za kilka miesięcy upadnie mur berliński, że Erich Honecker zostanie najpierw odwołany z pełnionych funkcji, a następnie wyrzucony z szeregów partii komunistycznej, że oto reszcie nastąpi zjednoczenie Niemiec. Na razie dysydenci są prześladowani przez Stasi, partia komunistyczna nie zbacza z obranego wcześniej kierunku ignorując zupełnie reformy Gorbaczowa i czerwcowe wybory w Polsce. Nic więc dziwnego, że mieszkańcy tego europejskiego skansenu komunizmu myślą tylko o tym jak wydostać się na Zachód, wykazując przy tym zaskakującą pomysłowość.


W takiej właśnie atmosferze Ed Bendler wsiada do pociągu zmierzającego ku wybrzeżom Bałtyku. Życie Eda wywrócone zostało do góry nogami, chce się od niego odciąć i zacząć je od nowa. Pozostawia więc za sobą zamknięte mieszkanie i spalone notatki do pracy magisterskiej. Jego celem jest wyspa, z której wielu podejmuje próbę ucieczki do Danii. Chłopak trafia do hotelu Klausnera, gdzie znajduje zatrudnienie jako pomywacz. Wykonywanie nieskomplikowanych, ale męczących prac pozwalają mu na zyskanie odrobiny spokoju i równowagi. Taka praca wyłącza proces myślowy i wydaje się, że oto właśnie chodziło naszemu bohaterowi. Pracując poznaje resztę pracowników, spośród których tajemniczy Kruso staje się jego mentorem w poznawaniu wyspy.

W tej książce nic nie jest przypadkowe. Przydomek mentora naszego bohatera kojarzy się z bohaterem książki Daniela Defoe, a sama atmosfera wyspy przypomina o losie rozbitków. Bowiem cała ekipa hotelu składa się z życiowych rozbitków. Tylko tu mogą znaleźć ułudę wolności, ta wyspa jest jedynym miejscem w całej NRD, gdzie można zapomnieć pisownię nazwiska tyrana, tylko tutaj sprawy wielkiej polityki wydają się być odległe. Wreszcie tylko tutaj świat Zachodu wydaje się być tak bliski. Oczywiście nie sposób być wolnym, jeśli widzi się, że wolności tej odmawia się innym. Ekipa więc włącza się w pomoc dla uciekinierów z komunistycznego państwa, a przewodzi im właśnie Kruso, który zarówno pomoc, jak i samą pracę traktuje jako dobrowolną pokutę. Świat idzie do przodu i oto na wyspę docierają wieści o masowych ucieczkach przez Węgry i jest to pierwszy zwiastun tego, że następne lato na Hiddensee będzie wyglądać zupełnie inaczej.


Książkę Lutza Seilera możemy śmiało nazwać przykładem magicznego realizmu z jednej, a także rozliczeniem z przeszłością z drugiej strony. Magia wyspy, na której swój wieczny odpoczynek znalazł Gerhardt Hauptmann, życiowi rozbitkowie, którzy tam znaleźli swoje miejsce, mit o zbrodni i karze i wreszcie ta trudna historia Niemiec, wszystko to połączone ze sobą wywołuje wrażenie podobne do tego po pierwszym hauście palonych konopi indyjskich. W tej atmosferze nawet najbardziej nieprawdopodobna i ponura historia nabiera magicznego znaczenia. Seiler oddaje znaną sobie z czasów młodości atmosferę upadku komunistycznych Niemiec, państwa eksperymentu, państwa, które nie mogło przetrwać bez pomocy ZSRR, wreszcie państwa, które swoim obywatelom odmawiało tego, co dla każdego z nas jest najcenniejsze.

Wolności


Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...