O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Ślady wilka

Roland Schimmelpfennig
Ślady wilka
Roland Schimmelpfennig
Ślady wilka Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Berlin zimową porą. Tu, na chwilę, zetkną się drogi kilku obcych sobie ludzi. Każdy z nich niesie na barkach brzemię własnego, nieudanego życia, żadne z nich nie liczy już na jego poprawę. Jedyne na co ich stać to ucieczka przed samym sobą.

Styczniowy, mroźny poranek. Przez zamarzniętą Odrę przechodzi na teren Niemiec samotny wilk. Zwierzę zaczyna kierować się w okolice Berlina budząc sensację i strach ludzi. Wszak to właśnie ludy germańskie bały się wilków tak bardzo, iż strach ten znalazł odniesienie w bajce o Czerwonym Kapturku. Strach ten był tym większy, iż w Brandenburgii ostatniego wilka widziano w połowie XIX wieku. Wilk tymczasem, nie robiąc sobie nic z rozgłosu jaki wywołał, rusza dalej na zachód. I właśnie ten wilk, a raczej spotkanie z wilkiem, spowoduje zmianę w życiu kilku ludzi.

Pierwszym, który zobaczył wilka był Tomasz. Chłopak jechał do Berlina, gdzie pracuje na budowach i mieszka ze swoją dziewczyną. Tomasz nie znosi samotności, musi mieć koło siebie drugą osobę, musi czuć czyjąś obecność, słyszeć czyjś głos. Chłopak jeszcze nie wie, że coraz bardziej jego dziewczyna oddala się od niego. Agnieszka sprząta domy bogatych berlińczyków, między innymi wziętego fotografika, którego córka, mieszkająca z matką gdzieś nad granicą z Polską, postanawia uciec z domu. Dziewczynie towarzyszy chłopak, któremu również nie układa się w domu. Oboje idąc przez las znajdują zwłoki myśliwego, a przy nim myśliwski karabin. Uzbrojeni w znalezioną broń ruszają dalej do Berlina. Ich śladem rusza ojciec chłopaka, który już w Berlinie trafia do knajpki prowadzonej przez Charly`ego, mężczyzny opętanego pragnieniem zemsty na wilku i żądzą posiadania broni.

Zgodnie ze starą zasadą teatralną, strzelba zawieszona na scenie musi wystrzelić, choćby sama. I w książce Rolanda Schimmelpfenniga strzały również padną. Znaleziony karabin jest rekwizytem ujawniającym jedną wspólną cechę wszystkich bohaterów. Każdy z nich jest tak naprawdę samotny tą najgorszą samotnością, jaką jest samotność w tłumie i samotność obok drugiej osoby. Karabin ma dać pewność siebie, poczucie ważności i bezpieczeństwa, żaden jednak z jego posiadaczy nie potrafi się nim posłużyć. Ich samotność i poczucie beznadziejności egzystowania na tym świecie potęguje wszechobecne wrażenie smutku. Trudno wyobrazić sobie uśmiech na twarzy któregokolwiek z bohaterów, tak samo jak trudno uwierzyć, że ktokolwiek z nich skorzysta z drugiej szansy, jaką da im życie.

Współczesna literatura niemiecka rzadko pojawia się na naszych półkach księgarskim, dlatego z radością i zaciekawieniem sięgnąłem po książkę Rolanda Schimmelpfenniga. Znalazłem w niej kawał dobrej, działającej na wyobraźnię, prozy i wiem, że będę polować na kolejne książki tego niemieckiego dramaturga i reżysera teatralnego.

Wszak grzechem by było poprzestać na tak udanym debiucie.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...