O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Dachołazy

Katherine Rundell "Dachołazy"
Katherine Rundell "Dachołazy" Wyd. Poradnia K
Sophie jest sierotą. Wychowywana przez ekscentrycznego naukowca, dorasta, wierząc, że na świecie nie ma ograniczeń. Jest przekonana, że gdzieś tam żyje jej matka, dlatego, gdy surowa pracownica społeczna chce ją zabrać opiekunowi, Sophie postanawia chwycić się ostatniej deski ratunku i uciec do Paryża, by odszukać swoją rodzicielkę.

W podróży towarzyszy jej oczywiście Charles – naukowiec, który znalazł ją, gdy była niemowlęciem i który przygarnął ją pod swój dach. Oboje uciekają do Paryża przed opieką społeczną, nie doceniającą zaangażowania i poświęcenia Charlesa, jakie ten włożył w wychowywanie dziewczynki. Pobyt w obcym mieście ma pomóc im ukryć się przed brytyjską policją, ale przede wszystkim dzięki niemu Sophie ma odnaleźć matkę. W to, że rodzicielka dziewczyny jeszcze żyje, powątpiewają wszyscy, ale jak twierdzi Charles – nigdy nie przekreślaj możliwego.

„Dachołazy” to przede wszystkim powieść o nadziei. Silnej wierze w słuszność swoich przekonań, nawet jeśli wszyscy dookoła próbują przekonać, że jest inaczej, że błądzi się i błąka w obłokach. Wiarę Sophie wyśmiewają wszyscy dorośli – prócz Charlesa - nazywając to dziecinną naiwnością, zaś sam Charles jest krytykowany i karany za swoje metody wychowawcze. Cóż z tego, że Sophie jest szczęśliwa, bezpieczna i zdrowo dorasta, skoro nie pasuje do norm stawianych przez opiekę społeczną i społeczność brytyjską [czy też ogólnie, europejską]. Sophie czy Charles są indywidualistami i za to są potępiani. A jednak dalej podążają swoją ścieżką, nie zważając na innych. „Dachołazy” to książka o tym, że warto marzyć, warto walczyć o swoje i stać przy tym, choćby dookoła wyśmiewali od wariatów.

To powieść przeznaczona zarówno dla dzieci, jak i starszych odbiorców. Młodszych przyciągnie część o dachołazach, znajdowaniu nowych przyjaciół i przeżywaniu przygód. Nieco starsi z kolei z pewnością docenią język, którego używa Rundell, a także sposób narracji i prowadzenia fabuły, ale i sama warstwa fabularna powinna się spodobać. Choć łatwo przewidzieć, jak się ta historia skończy, to przyjemność sprawia samo obserwowanie, jak Rundell ją prowadzi – z wyczuciem, gracją oraz poczuciem humoru. Czuć, że Rundell umie pisać, że umie opowiadać, zwłaszcza, gdy odbiorcami są małe dzieci.

Jednakże nie ma w tym ani grama infantylizmu. Rundell traktuje czytelników, zarówno starszych, jak i młodszych, jak równoważnych odbiorców tekstu, dzięki czemu nie czuć fałszu ani jakiegoś przesłodzenia. Zamiast tego czytelnik otrzymuje niezwykle dojrzałą – choć napisaną z perspektywy dziecka – opowieść, która nie stroni od trudnych tematów, mimo że nie zawsze mówi o nich wprost. Jest zatem choćby sieroctwo i dorastanie w przybranej rodzinie, bezdomność, wykluczanie kobiet z życia społecznego czy biurokratyzacja. Ale nade wszystko, Rundell podkreśla – niemal na każdym kroku, przy każdej sytuacji – jak wielką winę ponosi całe społeczeństwo, z całą swoją zachowawczością i trzymaniem się ściśle nakreślonych reguł, jakby wyjście choć trochę poza schemat miało załamać cały system.

„Dachołazy” to pozycja obowiązkowa zarówno dla młodszych, jak i starszych czytelników. Dzięki stylowi Rundell i jej sposobowi kreowania opowieści, każdy znajdzie coś dla siebie. To jedna z tych powieści, z których wychodzi się z poczuciem jakby lepszego zrozumienia człowieka, a już na pewno z większą wrażliwością wobec otaczającego świata.
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...