O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Iłła

Joanna Kuciel-Frydryszak
Iłła. Opowieść o Kazimierze Iłłakowiczównie
Joanna Kuciel-Frydryszak
Iłła. Opowieść o Kazimierze Iłłakowiczównie Wydawnictwo Marginesy
Kobieta, która się odmłodziła, poetka i prozaiczka, żołnierz i pracownik sekretariatu marszałka Piłsudskiego. Wreszcie gorliwa katoliczka i emancypantka. Wnuczka Tomasza Zana, której matka sfałszowała metrykę urodzenia. Kazimiera Iłłakowiczówna.

Urodziła się jako nieślubne dziecko. Fakt ten, głęboko skrywany i okoliczności towarzyszące rozpaczliwym próbom uchronienia jej przed odium dziecka nieślubnego, głęboko zaważył na jej życiu. Wcześnie straciła matkę, w związku z czym zarówno wykształcenie, jak i wychowanie zawdzięczała dalszej rodzinie. Przez całe życie walczyła o niezależność, przynajmniej finansową. Współtworzyła przedwojenne MSZ i pełniła też funkcję sekretarki Piłsudskiego. Po wojnie przypadek sprawił, iż swoje losy związała z Poznaniem, gdzie, w sublokatorskim pokoju na ulicy Gajowej, mieszkała do śmierci.

Zbliżająca się rocznica odzyskania niepodległości zaowocowała istnym wysypem biografii osób żyjących w dwudziestoleciu międzywojennym. Dzieje się to oczywiście z pożytkiem dla czytelników, którzy mogą poznać bliżej nie tylko popularnych prozaików i poetów tych czasów, ale też przybliżyć sobie realia tamtych lat. Tak pozyskana wiedza pozwoli każdemu z nas walczyć z powszechnymi mitami, które przypisują inicjatywy ustawodawcze prezydenta Mościckiego czarnym charakterom historii. Słowem, chwała autorom biografii za ich wysiłek.

Przyznam szczerze, że połowę tej książki czytałem z minimalnym zainteresowaniem. Samo życie Iłłakowiczówny z okresu przedwojennego wypełnione i naznaczone było pracą zawodową. Poetka nie chciała być zależna od kaprysów wydawców i czytelniczych gustów, dlatego posada rządowa była dla niej niezwykle atrakcyjna. Również okres wojenny poetki nie był specjalnie zajmujący. Małość ekipy Sikorskiego pozostawił bowiem osobę znająca biegle kilka języków obcych i obytą na dyplomatycznych salonach, w Rumunii. I znakomita urzędniczka z dwudziestoletnim stażem w dyplomacji siedziała sobie w rumuńskim Klużu udzielając lekcji angielskiego i francuskiego. Dopiero okres powojenny Iłłakowiczówny zmusił mnie do większego skupienia się na lekturze. Poetka stała się bowiem poznanianką z przypadku. Tylko tu bowiem mogła liczyć na względnie samodzielne lokum, którym stał się sublokatorski na ulicy Gajowej. To tu przeżyła pisarka czasy głębokiego stalinizmu i nadziei związanej z odwilżą, to tu wreszcie widziała ze swoich okien jak pracownicy zajezdni tramwajowej przyłączają się do protestujących pracowników Cegielskiego. Okres poznański Iłłakowiczówny w książce staje się jednocześnie wycinkiem historii miasta, które komunistyczne władze traktowały po macoszemu.

Dla Poznaniaków więc jest to lektura obowiązkowa.



Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...