O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Gombrowicz. Ja, geniusz

Klementyna Suchanow
Gombrowicz. Ja, geniusz
Klementyna Suchanow
Gombrowicz. Ja, geniusz Wydawnictwo Czarne
Chcesz wiedzieć, kim jesteś? Nie pytaj. Działaj. Działanie Cię określi i ustali. Z działania swojego się dowiesz. Ale działać musisz jako „ja”, jako jednostka, bo tylko własnych potrzeb, skłonności, namiętności, konieczności możesz być pewny. Tylko takie działanie jest bezpośrednie, jest prawdziwym wydobywaniem siebie z chaosu, autostwarzaniem. Reszta – czyż to nie recytowanie, wypełnianie schematów, tandeta, kicz?

Urodził się tego samego dnia co następca tronu cesarstwa rosyjskiego. Najmłodszy syn szlacheckiej, dość zamożnej rodziny mógł liczyć na najlepsze wykształcenie i staranne wychowanie. Przed takimi jak Gombrowiczowie kariery zawodowe stały otworem podobnie jak miejsca na najlepszych europejskich uczelniach. Jednak nasz bohater odstawał od tego, co przyjęte było za normę. Pogardzał groteskowym wręcz zacofaniem szlacheckiego dworku. Obce mu było afiszowanie się z patriotyzmem i po prostu bał się wojska kojarzonego z niebezpieczeństwem i drylem, któremu nie sposób było się podporządkować. Pogardzał również skostniałym systemem nauczania, który tak ochoczo sparodiował w znakomitej Ferdydurke.

Studia we Francji uświadamiają mu im chce zostać. Pisarz, to brzmi dumnie. Musi jednak spróbować pracy zarobkowej. Stąd aplikacja sądowa, której nigdy nie skończył. Jak się czuł przesłuchując przestępców ten, który jeszcze kilka lat wcześniej pił wino w towarzystwie francuskich i hiszpańskich przemytników? Na to pytanie chyba nigdy nie znajdziemy odpowiedzi, podobnie jak nie odkryjemy momentu, w którym nasz pisarz stał się typowym mizantropem. Wchodząc w świat literatury musiał się Gombrowicz skonfrontować z mitem tuzów literatury polskiej dwudziestolecia. Podobnie jak Choromański, Schulz czy Worcell musiał Gombrowicz wygryzać sobie należne miejsce na scenie literackiej. Niepowodzenia z tego okresu (prawdziwy sukces przyjdzie długo po wojnie) znajdą odniesienie w Transatlantyku. On nie jest zwykłym polskim pisarzem, on jest Gombrowiczem.

Na razie jednak ten, który po latach, na łamach paryskiej Kultury będzie twardo recenzować nasze polskie wady narodowe, znajduje się w Ameryce Południowej, gdzie dochodzą go wieści o pakcie Ribbentrop Mołotow. Chyba tylko on rozumie jego znaczenie, rozumie, że oto Polska została wydana na pastwę dwóch wrogów i będzie osamotniona. Pozostaje w Argentynie, gdzie wiedzie życie, które można streścić słowami : boso, ale w ostrogach. Skromny swój pokój w małym hoteliku pokazywał przyjaciołom z dumą właściciela zamku, o podartym i wyświechtanym płaszczu mawiał, że tylko w takim stanie jest elegancki. Wbrew pozorom to ten właśnie okres jest dla niego najszczęśliwszy, mimo wielu chwil niedojadania, a nawet głodu. To czas wielu przygód seksualnych, nauki języka i marzeń o wydaniu na obczyźnie choćby Ferdydurke. Wydana już po wojnie nie spotkała się z uznaniem. Na prawdziwy sukces przyjdzie jeszcze Gombrowiczowi poczekać.

Nie sposób opisać całej złożonej postaci pisarza, zwłaszcza, że Klementyna Suchanow napisała biografię, której objętość nie przerazi chyba tylko najbardziej zagorzałych wielbicieli mistrza. Wydaje się, ze to chyba ostatni moment, w którym może ukazać się ta książka. Mistrz bowiem nie cieszy się uznaniem wszelkiej maści zwolenników mitu Polaka cierpiętnika, niewinnego aż do ikonograficznego samouwielbienia. Nie cieszył się Gombrowicz uznaniem komunistów, nasza obecna pseudo prawica również nie patrzy na niego przychylnym okiem. A czytelnicy? Im mniej ktoś jest obeznany z prozą Mistrza, tym bardziej czuje się upoważniony do jego krytyki, ocierającej się o absurd. Być może jednak, podobnie jak dziesięć lat temu, ocalimy jego prozę przez zwykłą polską przekorę.
I być może pomoże nam w tym Klementyna Suchanow.



Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...