Widzę Cię

Clare Mackintosh "Widzę Cię"
Clare Mackintosh "Widzę Cię" Wyd. Prószyński i S-ka
Zapchane wagony, setki ludzi przemierzających codziennie tę samą trasą. Wsiadających do tego samego autobusu, metra czy pociągu o tej samej godzinie każdego dnia. Zajmujących te same miejsca w pojazdach i wykonujących te same, powtarzalne czynności. Zatopieni we własnym życiu mogą łatwo przeoczyć, że ktoś im się przygląda, że ktoś ich śledzi. Aż będzie za późno.

Zoe Walker zauważa swoje zdjęcie w sekcji ogłoszeń londyńskiej gazety. Zaskoczona i zaniepokojona tym odkryciem postanawia dowiedzieć się, kto i dlaczego je tam zamieścił. Rodzina bagatelizuje sprawę, ale w kolejnych dniach pojawiają się kolejna zdjęcia, innych kobiet, każde opatrzone adresem strony internetowej, prawdopodobnie portalu randkowego. Być może Zoe zapomniałaby o swojej fotografii w miejskiej gazecie, jednak wtedy odkrywa, że dwie kobiety z ogłoszeń padły ofiarą przestępstw, a jedna z nich nie żyje.

„Widzę Cię” to drugi thriller psychologiczny brytyjskiej pisarki Clare Mackintosh. Jej debiut z 2015 roku – „Pozwolę Ci odejść” – okazał się sukcesem, zresztą nic dziwnego. Autorka ma dobre pióro, nie brak jej pomysłów na wielowątkowe fabuły, tworzy ciekawe i silne postaci [szczególnie kobiece], a swoją wyobraźnię wspomaga doświadczeniem z pracy w londyńskiej policji. I te wszystkie czynniki tworzą świetnie czytający się thriller.

„Widzę Cię” podejmuje kwestię bezpieczeństwa kobiet jako takiego. Jak pokazują statystyki, co trzecia kobieta, w ciągu życia padnie ofiarą przestępstwa na tle seksualnym, co druga doświadczyła jakiejś formy molestowania seksualnego, a trzy czwarte zajmujących najwyższe stanowiska w kadrach zetknie się z molestowaniem w swoim miejscu pracy. To przerażające, bo oznacza to, że każdy ma w swoim otoczeniu kogoś, kto został skrzywdzony. Najczęściej oprawcami okazują się być najbliżsi – rodzina, znajomi, koledzy z pracy, jednak ofiarą przemocy można paść tylko dlatego, że znalazło się we złym miejscu, o złym czasie. I dlatego, że było się kobietą.

Clare Mackintosh wykorzystała te dane i doświadczenie wyniesione z policji w swojej książce. I podkręciła całość o kilka oczek, stawiając proste pytanie – a co by było gdyby. Gdyby ktoś obserwował każdy twój krok, wiedział, gdzie będziesz i o której. Gdybyś spotykała tę samą twarz codziennie w komunikacji miejskiej, w tych samych miejscach i musiała się zastanawiać czy to aby na pewno przypadek czy też ktoś cię śledzi. Aż będziesz się bała, a wezwana policja spojrzy na to z pobłażaniem, bo przecież nic takiego się nie stało. I zostaniesz z tym wszystkim sama, aż w końcu stanie się coś złego i będzie za późno.

„Widzę Cię” przeraża. Wciąga od pierwszej strony, przyciągając do siebie czytelnika i tworząc wokół niego paranoiczne przekonanie, że nie można nikomu ufać. To tego typu powieść, gdzie niby czyta się tylko opis powrotu bohaterki z pracy do domu, nic nadzwyczajnego i szczególnie emocjonującego, a jednak z każdej twarzy współpasażera metra czytelnik próbuje wyczytać, czy aby na pewno któryś z nich nie okaże się niebezpieczny.

Nieco klaustrofobiczny klimat, nieustające podsycanie emocji i wartka akcja sprawiają, że „Widzę Cię” się czyta. Kartki przelatują, fabuła płynie, zewsząd pojawiają się nowe pytania i nowe podejrzenia, więc czytelnik nie może opędzić się od domysłów, kto za tym wszystkim stoi. Potencjalnych sprawców jest sporo, poczucie niebezpieczeństwa rośnie i tak jest aż do ostatniej strony. Z pewnością miłośnicy thrillerów i kryminałów powinni zapamiętać sobie nazwisko Clare Mackintosh.
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...