O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Co kryją jej oczy

Sarah Pinborough "Co kryją jej oczy"
Sarah Pinborough "Co kryją jej oczy" Wyd. Prószyński i S-ka
Ich troje – żona, mąż i jego sekretarka. Ta trzecia mimowolnie trafia w sam środek pozornie idealnego małżeństwa, by stać się częścią dziwnego układu – z nią się przyjaźni, z nim nawiązuje romans. W miarę rozwoju trójkąta nabiera coraz większych wątpliwości – czyżby jednemu z małżonków groziło niebezpieczeństwo?

Zaczyna się niewinnie – oto ceniony psychiatra wraz z piękną żoną wprowadza się do jednej z północnych dzielnic Londynu. On zaczyna pracować w jednej z klinik, gdzie nawiązuje bliższą znajomość ze swoją sekretarką. Romans ukrywa przed żoną, którą zamyka na całe dnie w domu. Tyle, że ta także ma przed nim sekrety – w tajemnicy zaprzyjaźnia się z kochanką męża. I przyciągając ją do siebie coraz bardziej, zaczyna zdradzać niepokojące informacje na temat małżonka.

„Co kryją jej oczy” czyli brytyjski thriller psychologiczny. Zdaje się, że wszystkie obecnie pisane powieści spod tego znaku cierpią na tę przypadłość, więc tradycyjnie już narracja podzielona jest między dwie osoby – tutaj między sekretarkę i żonę. Na szczęście ma to jakiś sens – całkowicie dwa odmienne punkty widzenia, czytelnik może obserwować proces manipulacji coraz bardziej gubiąc się w swoich domysłach. A poza tym, dwutorowa narracja pozwala autorce skuteczniej oszukiwać odbiorców.

Nie jest to może powieść wybitna, daleko jej do świetnej, mrocznej powieści, ale na jeden wieczór to akuratna pozycja. Nie da się bowiem zaprzeczyć, że Pinborough pisze w taki sposób, że trudno się od książki oderwać – trudno powiedzieć który z czynników bardziej się do tego przyczynił – krótkie rozdziały w zasadzie zawsze zakończone cliffhangerem, lekki, przyziemny język czy szybko posuwająca się akcja. Cokolwiek przeważyło tę szalę, spełniło swoje zadanie – książkę zaczyna się i kończy się dwie, trzy godziny później. Rozrywka gwarantowana, choć weteranom kryminałów i thrillerów, może wydawać się nieco zbyt prosta.

Bowiem Pinborough niby to gubi tropy i próbuje zmylić czytelnika podsuwając mu jakby oczywiste rozwiązanie zagadki, ale gdy się przyjrzeć, to czytelnik ma wrażenie, że rozgryzł już zagadkę na pięćdziesiątej stronie z prawie czterystu. I czyta to, z przekonaniem, że albo coś tu nie gra, że to zbyt proste rozwiązanie albo też thriller jest tak beznadziejny, że autorka za wcześnie odkryła swoje karty. Na szczęście to opcja pierwsza, więc choć zakończenie trochę zawodzi – logika w pewnych momentach nie trzyma się całości – to przynajmniej można do ostatniej chwili próbować odkryć właściwe zakończenie.

„Co kryją jej oczy” to niepokojący thriller, który pod względem konstrukcji i podejścia do tematu można porównywać do prozy Cobena. Choć to trochę inne półki pod względem jakości, to idealnie odwzorowuje podejście jakie należy mieć do powieści tych autorów – a zatem nie ufać nikomu ani niczemu, wątpić w dowody, poszlaki i ani na chwilę nie tracić czujności. Książkę Pinborough tak właśnie powinno się czytać – będąc przy tym otwartym na każdą możliwość rozwiązania zagadki, nawet jeśli miałaby być najbardziej absurdalna czy niedorzeczna.
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...