Dybuk. Opowieść o nieważności świata

Krzysztof Kopczyński
Anna Sajewicz
Dybuk. Opowieść o nieważności świata
Krzysztof Kopczyński
Anna Sajewicz
Dybuk. Opowieść o nieważności świata Agora SA
Gdy rozum śpi budzą się demony. To stare przysłowie chyba najlepiej oddaje sytuację w ukraińskim Humaniu.

Rosz Haszana. Jedno z najważniejszych świąt judaizmu. Nowy rok, upamiętnienie stworzenia świata i jednocześnie początek okresu pokuty. Jednocześnie to święto nadziei. Obyśmy był zapisani na nowy rok. I dzień, w którym wielu symbolicznie zrzuca swoje grzechy do wody. Woda potrafi oczyścić, sprawić by w nowe życie wejść z czystym kontem. Dla wielu chasydów jedynym miejscem, w którym świętuje się nowy rok to Humań, miejsce gdzie pochowany został rabbi Nachman, wnuk cadyka Baal Szem Towa. Tam, gdzie jest grób Nachmana jest kawałek raju, metr dalej zaś jest piekło.

Po upadku Związku Radzieckiego, po otwarciu granic, w Humaniu zaczęli pojawiać się dziwni goście. Ich strój, zwyczaje żywieniowe i język był odmienny od tych, do którego przywykli miejscowi. Przybysze potrzebowali schronienia, robili zakupy słowem dzięki nim miejscowi zaczęli dorabiać do skromnych pensji i emerytur. Niektórzy z nich pozostawali na miejscu, uznając, że miasto, w którym pochowano Rabina z Bracławia jest jedynym, gdzie mogą spędzić resztę życia. Miasto zaczęło się bogacić, wydawać by się mogło, że przybysze są dobrodziejstwem dla jego mieszkańców. Jednak demony przeszłości nie śpią. Miasto, w którym przed wielu laty dokonano rzezi obcych nawiedzła plaga nacjonalizmu.

Postawiony krzyż w sąsiedztwie grobu Rabina nie jest symbolem religijnym, nie jest symbolem miłości do Boga czy bliźniego swego. Krzyż zaprzecza nauce Rabbiego z Nazaretu, postawiony z nienawiści jest niczym monstrancja, którą morderca zadał cios swej ofierze, czy różaniec użyty jako garota. W życiu tak to już jest, że symbol użyty z nienawiści traci swoje znaczenie, jak sól w przypowieści. Krzyż postawiono pod osłoną nocy, jakby ze wstydu przed sąsiadami i znajomymi. Inne jednak złośliwości czynione są już jawnie, a towarzyszy im niekonsekwencja. Donosy, drobne złośliwości czy jawnie wyrażana nienawiść nie przeszkadza wielu „patriotom” zarabiać na wynajmowaniu swoich mieszkań przybyszom. Oczywiście i przybysze nie są ideałami. Również i oni łamią lub naginają prawo, również i oni bywają przykrzy dla otoczenia. Na tym świecie bowiem nie ma ideałów, nie sposób rzeczywistości oceniać przez pryzmat samych skrajności- czerni i bieli. Świat jednak będzie taki, jaki my wszyscy sobie zbudujemy. Nienawiść wraca i to ze zdwojoną siłą, nienawiścią potrafimy zarazić przyszłe pokolenia, a jeśli o uczynimy to co na zostanie? Wszak w tak budowanym świecie artykułem pierwszej potrzebny będzie karabinek kałasznikowa, a nie książka czy bochenek chleba.

A takiego świata nikt z nas nie zniesie.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...