Diavolina

György Spiró
Diavolina
György Spiró
Diavolina Wydawnictwo Czytelnik
Pisarz kontra dyktator. Wydawałoby się, że w tym starciu pierwszy nie ma żadnych szans. Czasami jednak los chce, by było inaczej.

Bywają bowiem pisarze dla systemu kłopotliwi. Niegdyś, z powodu piętnowania niesprawiedliwości społecznej, stanowili intelektualną podwalinę ruchu, który wyniósł dyktatora do władzy. Władza się zmieniła, niesprawiedliwości pozostały, pisarz więc nie przestaje być krytyczny. Fizyczne usunięcie pisarza wydaje się być kłopotliwe, uwięzienie również. Dyktator wynajduje więc pretekst do izolacji, nawet poza granicami kraju, pisarza. Izolacja ta oczywiście ni wyklucza stałej kontroli. Tak właśnie było z wyjazdem Gorkiego na Capri.

Historię ostatnich dziesięlu lat życia Gorkiego poznajemy z opowieści Olimpiady Dimitriewnej Czertkowej. Ta tytułowa Diavolina była najpierw gospodynią domową żony pisarza, następnie lekarką w jednym z moskiewskich szpitali, która z przerażeniem obserwowała, jak szacowny zawód lekarza przeistacza się w funkcję osoby, która tylko może łagodzić agonię. Ostatnią rolą Diavoliny była opieka nad ciężko chorym i wszędzie widzącym szpiegów, Gorkiego. A szpiegów wokół pisarza było co niemiara. Obaj dyktatorzy wiedzieli, że jeśli nie roztoczą wokół pisarza siatki ochronnej, ten, korzystając ze zdobytej sławy może zagrozić wizerunkowi Kraju Ogólnego Dobrobytu. Jeśli w świat poszłyby słowa, które zaprzeczyłyby radzieckiej dobrej zmianie i byłyby to słowa człowieka, którego imieniem nazwane zostało jedno z radzieckich miast, straty moralne systemu byłyby ogromne.

Oczywiście i nasza Diavolina usłyszała sugestie, iż jako lekarka powinna odpowiednio dbać o Pisarza. Kobieta jednak nie należała do partii, trudno ją więc było oficjalnie zwerbować. Stała się więc jedną z nielicznych osób, której Pisarz mógł w pełni zaufać, a jako narrator książki, postać nawiasem mówiąc autentyczna, pojawiająca się w listach i zapiskach Gorkiego, stała się tą, która pokazała drugą, mroczną stronę porewolucyjnej Rosji, która niczym mityczny Dorian Grey, wyidealizowany w oczach żyjących, ma swój portret, na którym odcisnął się fałsz, obłuda, niepewność jutra, dwulicowość i zbrodnię.

Relacja Diavoliny, pisana językiem prostym, trzeźwym, wręcz beznamiętnym przeraża. Koszmar relacjonowanych wydarzeń ze sposobem ich przekazu przypomina starą prawdę, że do nawet do najgorszych, najbardziej uwłaczających człowiekowi warunków można się przyzwyczaić.

Obyśmy jednak nigdy nie musieli doświadczyć tej prawdy na własnej skórze.


Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...