Fafarułej

Jerzy Sosonowski
Fafarułej, czyli pastylki z pomarańczy
Jerzy Sosonowski
Fafarułej, czyli pastylki z pomarańczy Wielka litera
Jarko Wolski wreszcie wrócił z wakacji. Kołobrzeg zamieniony został na Warszawę, ale problemy i pragnienia chłopca pozostały bez zmian. Problemy, które zrozumie każdy, kto pamięta lata siedemdziesiąte.

Któż nie pamięta jakim haustem inności były piosenki zespołu ABBA? A to zaczytywanie się Cortazarem i snobistyczne przechadzanie się z egzemplarzem „Gier w klasy”, które miało sygnalizować napotkanym koleżankom, iż jesteśmy z tych, co sięgają po książki ambitne, że nie sposób się nas towarzysko wstydzić. Tak, Jarko Wolski tkwi w każdym z nas, urodzonych w latach sześćdziesiątych. Dojrzewaliśmy w czasach, kiedy intelektualne ambicje prześcigały nieco pragnienie posiadania. Płci przeciwnej imponowało się poczuciem humoru, wiedzą, grą na gitarze i obyciem, choć nie da się zaprzeczyć, że parę groszy w kieszeni nie mogło w tym zaszkodzić. Czasy te oczywiście były i trudne, ale były to lata naszej młodości, a więc na zawsze dla nas lata piękne.

Wróćmy jednak do samej książki. Jarko Wolski nadal zaplątał się w podróż w czasie. Tym razem nasz bohater znalazł się w Warszawie. Kujon i kiepski sportowiec, żądny wiedzy i rozrywki jakie daje muzyka, zwłaszcza ta, która jest nowa. Jacques Brel ze swoim Ne me quitte pas musiał więc w sposób naturalny ustąpić szwedzkiej czwórce, której śpiewane po angielsku piosenki modne są do dziś. Ten symptom gierkowskiego otwarcia na świat, obok dyskotek, ogromu książek fantastyczno naukowych (lub ledwie ocierających się o ten gatunek) pociągał równie mocno, co przeżywana przez wielu z nas fascynacja religią, jakże atrakcyjnej i opozycyjnej wobec tego, co proponował nam wszystkim panujący ustrój i będący logiczną kontynuacją poszukiwania ducha, który ma panować nad materią. Każdy z nas przeszedł i dlatego dla każdego Jarko jest tak bliski.

Książka Sosnowskiego jest wehikułem czasu i to nie tylko dla głównego bohatera. My też dzięki niej możemy przenieść się w czasy, kiedy byliśmy tak beztroscy? Czy szczęśliwi? Nawet jeśli nie, to wspomnieniami wyidealizowaliśmy te lata, więc podróż ta musi być idealna.

I jest.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...