O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Znaleźć, naprawić, wykończyć

Cezary Harasimowicz
Znaleźć, naprawić, wykończyć
Cezary Harasimowicz
Znaleźć, naprawić, wykończyć Wydawnictwo WAB
Maj 2016 roku. Do brzegu jednej z malezyjskich wysepek podpływa motorówka. Znajdujący się w niej oficer amerykańskiego wywiadu ma przedstawić ukrywającej się tam kobiecie propozycję nie do odrzucenia. Ewa Górska, dawny oficer ABW podejrzewa pułapkę. Ma z wywiadem Stanów Zjednoczonych stare porachunki.

Kontakty naszej bohaterki z amerykańskim wywiadem sięgają roku 2004. Wtedy to Górska rozpoczęła pracę w tajemniczej firmie Glob, która cieszyła się sławą przedsiębiorstwa, którego nie można zamknąć czy odebrać koncesji. Kobieta, jak za dawnych lat, zajmuje się w niej analizą materiałów, dzięki którym może przewidzieć posunięcia terrorystów. Wykonując swe obowiązki, Górska wpada na ślad planowanego zamachu w Polsce, którego celem jest wywołanie politycznej atmosfery do wycofania polskiego kontyngentu z Iraku. Nasza bohaterka znowu musi współpracować z polskimi służbami specjalnymi, a przy okazji pozyskuje kompromitujące CIA nagrania tortur z ośrodka w Kiejkutach. Gra toczy się jednak o znacznie wyższą stawkę, nagranie to bowiem interesuje również Rosjan.

W książce Cezarego Harasimowicza znajdziemy wszystko to, czego wymagamy od dobrej powieści sensacyjnej. Gra wywiadów, sprytni terroryści, ocalenie świata i szczypta dylematów moralnych, z których wynika stara prawda o tym, że kto para się brudami, nie ma szans wyjść z gry czysty. U Harasimowicza ubrudzeni są wszyscy, po obu stronach barykady. Tu nie ma kryształowych postaci, ale nie ma też totalnego oskarżenia nawet najbardziej czarnego charakteru. Nasz los kształtują warunki, one mogą wzbudzić w nas wdzięczność lub pragnienie zemsty. Nie ma też ludzi niezłomnych, złamać można każdego i każdego można zmanipulować. Czyż można więc kogokolwiek oceniać? Skoro Autor tego nie robi, my też możemy uznać się za zwolnionych z tego obowiązku i cieszyć się samą lekturą. A jest czym, bowiem proza Harasimowicza, człowieka kina, jest bardzo plastyczna. Czytelnik ma wrażenie, iż przebywa na swoistym, może nieco skromnie opisanym, planie filmowym. Ten sposób pisania, pozwala czytającym na dowolne wyobrażenie zarówno postaci jak i miejsc, w których przebywają. I tak oto czytelnik staje się od pierwszej strony niewolnikiem Autor i wyzwolić go może jedynie przeczytanie ostatniego zdania książki.

I tylko szkoda mi jednej postaci. Niby demoniczny generał Kraszewski był draniem, ale to w końcu był Kraszewski…..
Ładnie go tak uśmiercać?


Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...