O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Ziemia kłamstw

Anne B. Ragde "Ziemia kłamstw"
Anne B. Ragde "Ziemia kłamstw" Wyd. Smak Słowa
Na tydzień przed Bożym Narodzeniem osiemdziesięcioletnia Anna Neshov nagle dostaje wylewu. To niespodziewane wydarzenie sprawia, że w szpitalu spotyka się cała rodzina – skłócona ze sobą, niewidząca się od wielu lat. Pełna dawnych zadr, nieporozumień i niedomówień musi teraz zastanowić się, co dalej, bo śmierć głowy rodu jest jedynie kwestią czasu.


Jest ich piątka. Mieszkający z matką i ojcem Tor, który zajmuje się jednocześnie gospodarstwem rodzinnym, Margido – właściciel małego zakładu pogrzebowego, Erlend zajmujący się dekoracją wystaw sklepowych w odległej Kopenhadze. Trójka braci. Prócz tego Torunn – córka Tora, którą ten spotkał w życiu tylko raz – i mąż Anny, wycofany, nieobecny w życiu rodzinnym. Łączą ich więzy krwi, ale poza tym są dla siebie obcy.

Stanowią główną oś powieści, aczkolwiek zanim dojdzie do ich spotkania, Anne B. Ragde powoli wprowadza do akcji kolejnych bohaterów, pozwalając czytelnikowi ich poznać. Zaczyna się więc jak w kryminale – jakiś chłopak zostaje znaleziony powieszony, rodzina cała zapłakana rozpacza i twierdzi, że nastolatek był szczęśliwy, że wszystko było w porządku, że przecież interesował się ptakami, więc jakim cudem… I gdy już każdy odbiorca jest przekonany, że zaraz pojawią się tropy mówiące wprost, że to rzeczywiście jakaś podejrzana sprawa i wypadałoby podjąć śledztwo, książka uderza w dramatyczne tony, skręcając w dramat rodzinny.


Ten dramat, tragedia pojedynczych osób postawionych przed faktem dokonanym, jest w książce cały czas, ale w zasadzie na drugim planie – Ragde nie pokazuje cierpienia czytelnikom wprost, tragizm jest, wydarzyło się nieszczęście, ale reszta żyje, reszta pozostała i musi się z tym uporać. Codzienność została zaburzona przez śmierć, ale gdzieś tam nadal toczy się życie, trzeba pozbierać się po stracie i zniknięciu jednego człowieka, choć to nigdy nie jest proste. A tym mniej, gdy poszczególni członkowie rodziny są dla siebie w zasadzie obcy.

„Norwegowie siedzą i gapią się na biedę i w samozadowoleniu cieszą się swym umiarkowaniem, wstydzą się głośno śmiać... Wstydzą się radować ze wszystkiego, co wnosi w życie troszkę przepychu i przyjemności.”

„Ziemia kłamstw” to powieść surowa i zimna jak Skandynawia, nieco toporna, ale i straszliwie realistyczna. Trudna w odbiorze, trudna w przekazie – wiele spraw wyjaśniana i wyrażana pozawerbalnie, sporo zostaje niedopowiedziane, ale w tym tkwi siła tej książki. Jest szczera, choć z racji tego, jak zachowują się bohaterzy, często przemilcza, pozostawia bez komentarza dane sytuacje, wydarzenia. Intensywna, choć powoli się rozwija, akcja niemalże snuje się powolnym krokiem[na dobrą sprawę, gdyby się streściło wydarzenia, to jest ich niewiele], ale to tylko lepiej. Zdarzeń jest niewiele, ale jeśli już coś się dzieje, to zdecydowanie jest tego warte. Tu większość rozgrywa się w głowie bohatera i poprzez kolejne rozmowy, a także – drobne gesty, ruchy. Pod tym względem jest idealna do sfilmowania – swoją drogą w Norwegii powstał serial, może wraz z książką i on pojawi się w Polsce? [To tylko czcze marzenia, ale marzyć zawsze można].

Zdecydowanie jest to jedna z najlepszych książek, jaką będzie się miało okazję przeczytać w tym roku. Wstrząsająca, intensywna, wciągająca powoli, ale całkowicie czytelnika – to idealny tom pierwszy sagi rodzinnej. Pozostawia z uczuciem niedosytu – chce się od razu sięgnąć po kolejny tom.
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...