O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Pax

Sara Pennypacker "Pax"
Sara Pennypacker "Pax" Wyd. IUVI
Był sobie chłopiec, który po śmierci mamy czuł się bardzo samotny. Na szczęście chłopiec miał lisa – od pierwszego spotkania będącego jego najlepszym przyjacielem. Niestety pewnego dnia wybuchła wojna i tata chłopca musiał pozostawić syna pod opieką dziadka, a chłopiec zostawić wiernego towarzysza zabaw w lesie. Jednak chłopiec czuł się samotny, więc postanowił odnaleźć lisa.

Tak zaczyna się powieść Sary Pennypacker – „Pax”. To paraboliczna opowieść o wojnie, przyjaźni i śmierci. Za bohaterów autorka obrała sobie chłopca – Petera i lisa – Paxa. Postacie idealne, bo dzięki temu można ukazać dużo więcej, mówiąc jednocześnie mniej i uzyskując

„Wszyscy mamy w sobie bestię zwaną złością. Ona może nam służyć; wiele dobrych rzeczy wynika ze złości na złe rzeczy, wiele niesprawiedliwości zostaje naprawionych. Ale najpierw wszyscy musimy dojść do tego, jak ją ucywilizować.”

Od dawna nie dane było mi czytać tak dobrze napisanej powieści dziecięcej. Choć porównywanie jej do „Małego Księcia” wydaje się być chwytem reklamowym, to jednak coś w tej komparacji jest. Obie historie ukazują człowieka i jego relacje ze światem zewnętrznym. Rozpad tradycyjnych więzi i nawiązywanie nowych, niekonwencjonalnych [relacje pilota i Księcia w „Małym Księciu” czy Voli i Petera w „Paxie”], rola człowieka w świecie [wojny, zniszczenie, zaburzenia przyrody], przyjaźń czy wreszcie – oswajanie i idące za tym konsekwencje.

Właśnie ten ostatni aspekt najbardziej widoczny jest w „Paxie”. Saint-Exupéry ukazał proces oswajania, powolnego tworzenia więzi. Sara Pennypacker pokusiła się o przedstawienie tego, co dzieje się dalej, a konkretnie, gdy ni stąd, ni zowąd zostają one przerwane. Zarówno Peter, jak i Pax cierpią i muszą radzić sobie w nowej, niezbyt przyjemnej sytuacji. Podejmowanie prób ponownego spotkania, wiara w tego drugiego, niekończąca się troska, próba nawiązania nowych więzi… To wszystko dobrze wybrzmiewa w „Paxie”, nie uderzając jednakże w bardziej patetyczne i melodramatyczne tony. Wszystkie emocje są naturalne, zaś to, że całość jest niemożebnie smutna wynika bardziej z wyboru narracji [dziecięce obrazowanie świata, ale czego innego można by się spodziewać, gdy za narratorów obiera się lisa i dziecko], aniżeli z cynicznego rozmysłu Pennypacker obliczonego na efekt.

„-Co to jest wojna?
Szary zamyślił się.
- Jest taka choroba, która czasem dopada lisy. Sprawia, że przestają być sobą i atakują obcych. Wojna to taka choroba, tylko u ludzi.”

Całość ładnie uzupełniają ilustracje Jona Klassena. Proste, czarnobiałe, często przesadnie geometryczne dobrze oddają ducha książki, stanowiąc miły przerywnik. Nie tyle próbują przedstawić poszczególne sceny, ile dodają własne wyobrażenia na temat danych miejsc – których ekspozycja nie znajdowała się wysoko na liście Pennypacker [ale to dobrze, w końcu czytelnik ma do czynienia z paraboliczną opowieścią, więc im mniej detali, tym lepiej]. Są ładne i z pewnością spodobają się najmłodszym czytelnikom.

„Pax” to świetna powieść dziecięca. W prosty sposób wyjaśniają najtrudniejsze tematy dzieciom, jednak nie robią tego nachalnie czy nieprzemyślanie. To powieść, która przypadnie do gustu zarówno małym czytelnikom, jak i tym starszym. Wzrusza, bawi i stanowi doskonałe uzupełnienie/kontynuację „Małego Księcia”.
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...