O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Narzeczona Schulza

Agata Tuszyńska
Narzeczona Schulza
Agata Tuszyńska
Narzeczona Schulza Wydawnictwo Literackie
Bruno Schulz był jedną z niespełnionych nadziei polskiej literatury. Zdaje sobie sprawę z tego każdy, kto przeczytał Sklepy Cynamonowe. Osoba Schulza inspirowała pisarzy, malarzy, scenarzystów, wielu czerpało i czerpie nadal inspiracje ze spuścizny Schulza. Nic dziwnego więc, że każde kolejne spojrzenie na tego wielokulturowego pisarza jest niezmiernie cenne. Nawet jeśli jest to spojrzenie z perspektywy kobiety, która przeszła do historii jako ta, której Schulz zaproponował małżeństwo.

Józefa Szelińska, nazwana w życiu i książce Juną była jedną z wielu miłości Brunona Schulza. Powiada się, że prawdziwy artysta kochać nie potrafi. Jego miłość jest odzwierciedleniem tych krótkotrwałych, obustronnych fascynacji. Artysta przegląda się w oczach ukochanej pragnąc dostrzec podziw i stuprocentową akceptację. Związek z artystą musi się więc opierać na bezwzględnej akceptacji jego wad i słabostek, a także przymykanie oczu na hołdy składane przez jego liczne wielbicielki. Niezdecydowany, zakompleksiony, a także nieco próżny artysta, jakim był Bruno Schulz, nie jest kimś kto łatwo decyduje się na stały związek. Wielkość czasami idzie w parze z tchórzostwem. Brak odwagi, by podjąć decyzję i lęk przed kobiecymi łzami był tym, w co natura niezmiernie hojnie obdarzyła Schulza. Cóż, każdy z nas ma jakieś wady…..


Możemy jedynie współczuć takiego narzeczeństwa Józefie Szelińskiej. Jednak to właśnie ono spowodowało, że stała się ona nieśmiertelna i właśnie jej osobę zapragnęła przybliżyć nam Agata Tuszyńska. Autorka znana nam dotychczas z rzeczowych i opartych na samych faktach, krytycznie podchodząca do relacji osób zainteresowanych kreowaniem rzeczywistości, w swojej najnowszej książce robi swoistą woltę mieszając fakty z domysłami, kreując przeszłość zgodnie z zakładaną przez siebie tezą. Czytelnicy Oskarżonej Wiery Gran mogą poczuć się więc oszukani. Dlaczegóż Autorka pozwoliła by faktom urosły skrzydła, czy przekaz samych faktów, nawet za cenę napisania znacznie skromniejszej książki nie będzie uczciwszym wobec wypróbowanego czytelnika?

Mimo to książki nie sposób ocenić nisko. Spełniła swoje zadanie, czyli zainteresowała czytelników Schulzem. Wprawdzie zadeklarowani Schulzolodzy zżymać się będą na domysły o odczuciach matki Wielkiego Drohobyczanina, na wyeksponowanie przyjaźni Schulza z Witkacym i zupełne ukrycie relacji, jakie go łączyły z Gombrowiczem i pewnie niejeden raz będą chcieli rzucić książkę w kąt, jednak powstrzymają ich grafiki umieszczane w samej powieści.


A kiedy uświadomią sobie, że Tuszyńska napisała całkiem niezły wstęp do przygody z Autorem „Sanatorium pod Klepsydrą” wtedy szybko ją rozgrzeszą.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...