O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Buty Ikara

Marian Buchowski
Buty Ikara.
Biografia Edwarda Stachury
Marian Buchowski
Buty Ikara.
Biografia Edwarda Stachury wydawnictwo Iskry
Podobno słuchanie śpiewanej poezji autorstwa Stachury jest pierwszym objawem nadchodzącej depresji. Te słowa usłyszałem od znajomej, zaniepokojonej nagłą zmianą muzycznych wyborów. Skąd mogła zacna Jola wiedzieć, że czytam biografię Steda i próbuję sobie odświeżyć tę atmosferę lat młodzieńczych, kiedy to chciało się tylko pójść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko…

Należę do pokolenia, które dojrzewało przy Stachurze. To jego ballady śpiewane przy tanim winie, torowały drogę młodzieńczym podrywom, to jego proza wymuszała zastanowienie się nad odwiecznym pytaniem : co jest ważniejsze-mieć, czy być? Stachura zza grobu zdawał się kształtować osobowości wielu młodych ludzi, uczulając na wrażliwość i okazując, że jesteśmy ważni. Wszak wszystko jest poezją, a każdy jest poetą. Ten tytuł zobowiązywał do przeżycia życia w sposób piękny. Nic więc dziwnego, że książkę Mariana Buchowskiego wywołała we mnie nostalgię za młodzieńczymi latami, ale też strach przed odkryciem, ile straciłem z moich młodzieńczych fascynacji.

Książka rozpoczyna naprawdę mocny wstęp. Hipotetyczna teza o agenturalnej przeszłości Barda, podparta negatywnymi wypowiedziami o jego twórczości. Krytycy Stachury nawet dziś zarzucali mu, że był właśnie Stachurą, człowiekiem, który w swej twórczości nie dostrzegał istnienia komuny, stawiając na pierwszym miejscu uczucia człowieka. Podmiotowość człowieka, jego uczuć i pragnień, ukazanie bogactwa życia wewnętrznego nawet najbardziej prostych ludzi, przegrywało w oczach wielu ludzi z walką o wielkie i szczytne ideały. Bogactwo uczuciowe człowieka zdaje się być mniej ważne niż solidarność, sprawiedliwość czy równość. Ten mocny wstęp praktycznie zniechęcił do dalszej lektury jednego z moich znajomych, do dziś zafascynowanego Stedem.

Po tym niezbyt przychylnym i mocny wstępie otrzymujemy właściwą biografię Edwarda Stachury, wierny, bo oparty o dokumenty i relacje przyjaciół Poety, zapis życia człowieka, który przez całe życie pragnął uczuciowego spełnienia, ale zmierzał ku autodestrukcji. Droga z dalekiej Francji na Kujawy Białe, gdzie ziemia żyzna i piachy niebywałe, rozpoczęte w Lublinie studia, pierwsze utwory, ciężkie studenckie życie i bezwzględna szulerka, której oddawał się nasz bohater po to, by zarobić na chleb, papierosy i herbatę z wódką. Słowem Stachura odarty z jedynie słusznej maski wrażliwego człowieka przechodzi na kartach książki w kogoś zwykłego, w kogoś, kto ma słabości, wady, nieznośnego w codziennym życiu, egocentryka stawiającego siebie na pierwszym miejscu i zazdrosnego nawet o sukcesy literackie własnej żony. Całość przedstawiona została w miarę bezstronnie, widać u Autora wyraźną sympatię wobec Poety, jednak ostateczna ocena pozostawiona jest czytelnikowi. Oczywiście czytelnik będzie musiał położyć na szalach opinie ludzi przychylnych i wrogich Stedowi i sam będzie musiał samodzielnie skonfrontować literacki obraz Poety z tą niezbyt poetycką rzeczywistością.


A ja przyznać muszę, że we mnie, mężczyźnie po czterdziestce, niewiele zostało z tych młodzieńczych fascynacji. Wprawdzie uśmiecham się na myśl o wyjściu na wrzosowisko, ale uważam, że na kanapie jest wygodniej..



Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...