Wybór Ireny

Remigiusz Grzela
Wybór Ireny
Remigiusz Grzela
Wybór Ireny Dom wydawniczy PWN
Irena Geldblum. Irena Waniewicz. Irena Conti. Trzy, z pozoru, różne kobiety. Różne? Śladem losów niesamowitej kobiety ruszył, w swej najnowszej książce, Remigiusz Grzela.

Pokręcone ludzkie życia i czasy, w których nic nie było takie jakim być powinno. To pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy, gdy zamknąłem tę książkę. Myśl ta, była oczywiście prawdziwa, jednak chyba nie do końca wyczerpała motywy Ireny Conti, którymi kierowała się odrzucając swoją tożsamość.


Kim była bohaterka, którą odgrzebał z niebytu historii Remigiusz Grzela? Bohaterska i śmiała łączniczka ŻOB-u, wyznaczana do najbardziej niebezpiecznych zadań, kobieta obdarzona szybkim, graniczącym z bezczelnością refleksem. A jednocześnie kobieta, która wyparła się własnej tożsamości nawet wtedy, kiedy za niewłaściwe pochodzenie groziła śmierć.
Każdy z nas buduje swoja alternatywną tożsamość. Uciekamy przed naszymi problemami w sferę marzeń i budujemy postać, której wszystko się udaje. W naszych marzeniach jesteśmy zawsze młodzi, piękni, zdrowi i bogaci. Mamy piękne mieszkania, szybkie samochody i piękne kobiety. Obdarzeni jesteśmy niedostępnymi dla nas zdolnościami i umiejętnościami. Magia marzeń pozwala nam na zachowanie równowagi psychicznej, kiedy nasza rzeczywistość nie jest dla nas łaskawa. Czasem idziemy jednak krok dalej i zaczynamy wierzyć w istnienie alternatywnej tożsamość.

Jednak czy nasze zachowanie można porównać z zachowaniem Ireny Conti? Czy nasze codzienne problemy możemy łączyć z tym, z czym zmagała się ta niesamowita i bohaterska kobieta? Wreszcie, czy możemy oceniać jej wybór, wybór wyparcia swojej prawdziwej tożsamości? Kim właściwie była nasza bohaterka? Na te pytania stara się sobie i nam odpowiedzieć Remigiusz Grzela.

Nie chciałbym skupiać się na samej treści. Podejrzewam bowiem, że każdy z nas dojdzie po jej lekturze, do różnych wniosków i odpowiedzi. I zapewne każdy z nas będzie miał swoje racje, a dyskusja o samej książce może trwać przez całą noc przy kilku butelkach dobrego wina. Różne wnioski nie będą jednak oznaczać, że książka nie daje nam jednoznacznych odpowiedzi. Nie jest to winą autora, który wiele lat po śmierci opisywanej bohaterki starał się wyjaśnić to, co sama zainteresowana chciała ukryć. Do tego nie sprzyjał Grzeli bezlitosny kalendarz. Każdego roku bowiem odchodził ktoś, kto mógł coś o Irenie Conti powiedzieć. Sam Autor dokonał tytanicznej wręcz pracy zdobywając relacje świadków, przyjaciół Ireny Conti oraz wszelkiej o niej dostępnej dokumentacji. Zaangażowanie Autora w poszukiwania zmusza do wielkiego szacunku. Jego praca jest nieoceniona. Oto Autor odgrzebał z niebytu zapomnianą bohaterkę, dał jej twarz i nazwisko, które z różnych przyczyn pomijali dotąd świadkowie w swoich relacjach. Ta wielka praca zasługuje na uznanie, mimo, że nie przyniosła efektu w formie gotowej jednoznacznej odpowiedzi.

Ale może właśnie o to chodzi, byśmy stale się zastanawiali i zadawali sobie pytania?

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...