Cisza w Pradze

Jaroslaw Rudis
Cisza w Pradze
Jaroslaw Rudis
Cisza w Pradze wydawnictwo Książkowe klimaty
Jak Czesi śpiewają rocka to rosną im brzuchy. I nogi same im wchodzą w skarpety frotte i sandały.

Czym najlepiej przykryć dołującą samotność i bezsens życia? Alkoholem? A może muzyką, hałasem, który odgoni myśli. Ta kosmetyka duszy niczym puder pryszcze, zasłania skutek nie niwelując przyczyny.


Jak najlepiej opisać dwadzieścia cztery godziny życia piątki ludzi zmuszając jednocześnie czytelnika do refleksji nad samym sobą? Jaroslav Rudis wybrał chyba najprostsze rozwiązanie, relacjonując jeden dzień życia swoich bohaterów. Wszyscy oni są mieszkańcami najpiękniejszego miasta Europy-Pragi. Miasto to zachwyca i przyciąga turystów, jednak jego mieszkańcy uodpornieni na jego urok powtarzają jedno-Praga śmierdzi i jest głośna. Zawsze i wszędzie coś słychać, od hałasu uciec nie sposób. Można się przed nim jedynie chronić. Większość z nich tworzy dla siebie indywidualny hałas, nosząc przy sobie własną muzykę. Ten prywatny nawet hałas stara się zniszczyć Vladimir, jeden z bohaterów książki. Nie rozumie on, że samotność, tęsknotę, która jest i jego domeną, każdy przeżywa na swój sposób, stara się więc uszczęśliwiać na siłę odcinając ludzi od ich muzyki. Nie rozumie, że tym samym zabiera innym to, o czym sam marzy. Złudzenie wewnętrznego spokoju jest tym, za czym goni nasz bohater.

Za tym złudzeniem każdy z pozostałych bohaterów goni inaczej. Hana podkreśla swą fizyczna atrakcyjność, Petr chowa się w kabinie motorniczego i dodatkowo odgradza muzyką, Vanda ozdabia swe ciało prowokacyjnym tatuażem, zaś Wayne uszczęśliwia się poranną masturbacją. Żaden z nich nie przyzna się, nawet przed samym sobą, że jest nieszczęśliwy. Nawet Hana i Wayne, którzy żyją w pozornie zgodnym i szczęśliwym związku, czy Petr i Vanda, którzy przeżyli swą pierwszą namiętną noc. Ich życiowe szamotanie prowadzić może do obłędu, tego samego, który opętał Vladimira. Dla czytelnika szybko staje się jasnym, że spotkanie tej piątki musi zakończyć się tragedią.

Jaroslav Rudis napisał opowieść o naszym współczesnym życiu. Życiu pełnym pogoni. Sukces zawodowy, pieniądze, seks, szybka rozrywka. Wszystko musi się dziać szybko, doba ma bowiem tylko dwadzieścia cztery godziny. Pustkę zapełnić można hałaśliwą muzyką, zakupami, seksem czy narkotykami. Czy jednak daje to poczucie spełnienia? Co się dzieje, kiedy nie ma alkoholu i nastąpi cisza? Czy wtedy nie doceni się obecności jednej osoby, przy której cały świat gdzieś znika, a godzina zdaje się być chwilką? Kiedy cały bagaż przeszłości znika…. Tak macie rację, ludzie prości nazywają to zakochaniem…

A ja teraz, po lekturze książki Rudisa, mam ochotę pojechać jeszcze raz do Pragi. Tym razem jednak ominę obowiązkowe punkty wypraw turystów i pójdę w okolice Akropolu… Może tam właśnie spotkam Hanę i Petra, którzy wreszcie zapełnili pustkę swego życia?

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

ZOBACZ TAKŻE:
Skomentuj