O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Skrzynia władcy piorunów

Marcin Kozioł
Skrzynia władcy piorunów
Marcin Kozioł
Skrzynia władcy piorunów Wydawnictwo The Facto
Takiego zespołu jeszcze nie było w literaturze– Julia, dziewczyna jeżdżąca na wózku i marząca o byciu detektywem, asystujący jej labrador Spike, pamiętający swoje poprzednie wcielenia i Tom – znajomy Julii, który widzi kolory i czuje zapachy wyrazów. W trójkę rozpoczną poszukiwania ojca Toma, gdy ten w niejasnych okolicznościach znika bez słowa. Akcja coraz bardziej zagęszcza się i komplikuje, gdy okazuje się, że z zaginięciem mężczyzny ma związek pewna zabytkowa skrzynia, należąca wcześniej do Nikoli Tesli.

Choć część zdarzeń brzmi nieprawdopodobnie i wręcz fantastycznie, to o dziwo ma swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Naukowiec, którego dokonania wydają się stworzone dla potrzeb książki, rzeczywiście istniał, mimo że nie jest zbytnio znany, a część jego dokonań przypisuje się innym wynalazcom. Jak choćby radio, które wymyślił on, Nicola Tesla, a nie jak większość osób myśli – Marconi.



Na uwagę zasługują również ilustracje i okładka Tomka Larka, znanego m.in. z okładki „Wrony w Ameryce” czy planszówki „Światowy konflikt”. Ilustracje nie są bowiem typowe dla powieści młodzieżowe – zatem brak w nich żywszych kolorów czy pogody. Są za to ponure, niemalże mroczne, co trochę nie pasuje do pogodnego sposobu pisania Marcina Kozła. Z drugiej strony, to chyba najlepsze ilustracje, które widziałam do zarówno do powieści kryminalnych, jak i młodzieżowych.

Co ważne „Skrzynia władcy piorunów” pokazuje, że nareszcie się coś zmienia. Osoba niepełnosprawna nie jest już tylko postacią poboczną – ofiarą, świadkiem śledztwa czy znajomym policjanta, ale głównym bohaterem. Co prawda autor musiał się trochę potrudzić, bo akcja nie mogłaby iść utartym schematem rozwiązywania śledztwa, ale efekt tego wart jest całej pracy.

Co prawda seria adresowana jest dla młodzieży, a konkretniej dla dzieci dopiero wchodzących w wiek nastoletni, ale i dorośli znajdą w czytaniu „Skrzyni władcy piorunów” przyjemność, choćby z powodu łatwości odbioru książki.

Większy problem sprawia ustalenie, do jakiego gatunku właściwie zalicza się książka Marcina Kozła. Z jednej strony jest to kryminał, a dokładniej powieść detektywistyczna, ale podczas czytania nasuwa się podejrzenie – jak się później okazuje mylne – że jest to powieść fantastyczna. Można ją też nazwać książką młodzieżową i przygodową, ale de facto wymyka się dokładnemu umiejscowieniu jej w jednym gatunku.

Wartka akcja, wspaniałe ilustracje i niezwykli bohaterowie – to wszystko sprawia, że z niecierpliwością czekam na kolejny tom nowej, zaskakującej i ciekawej serii – „Detektywi na kółkach”.

Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...