Grupa naTemat

W głowie Brunona Schulza

Maxim Biller
W głowie Brunona Schulza
Maxim Biller
W głowie Brunona Schulza Wydawnictwo PWN
Buno Schulz inspirował wielu pisarzy. Jego życie, wyobraźnia i twórczość były dla wielu pokusą, by wejść w szulcowskość. Maxim Biller poszedł krok dalej. Postanowił wejść w głowę Brunona Schulza. Z jakim skutkiem?

List pisany przez Brunona Schulza do Tomasza Manna. Przesłanie autora Sklepów cynamonowych do autora Czarodziejskiej góry. Czy może być coś bardziej ekscytującego? Zapewne tym chciał zainteresować czytelnika Maxim Biller. Proces pisania tego listu stanowi całą akcję jego książki.

Wyobraźmy sobie, że w Drohobyczu pojawia się człowiek podający się za Tomasza Manna. Głodna intelektualnych rozrywek i snobistycznie nastawiona drohobycka socjeta rusza na spotkanie ze znanym na całym świecie noblistą. Noblista okazuje się zwykłym człowiekiem, wprawdzie ekstrawaganckim, a niekiedy nawet skłonnym do wywoływania skandali. Nic więc dziwnego, że wszyscy są nim zachwyceni. Wszyscy z wyjątkiem zakompleksionego nauczyciela rysunku. Ten pojmuje, iż ma do czynienia z alter ego Felixa Krulla i postanawia zawiadomić prawdziwego Tomasza Manna o całej historii. Zaczyna więc pisać list, list pełen uwielbienia dla noblisty, zawiedzionych nadziei i bólu, jaki za sobą niesie każdy dzień.

Z listami, zwłaszcza tymi, których nie chcemy raczej wysłać, jest tak, że rosną do rozmiarów wręcz absurdalnych. Tak się i z tym listem staje. Prawdopodobnie list ten by nie powstał, gdyby domniemany noblista nie zachowywał się skandalicznie, gdyby nie chciał stać się dwudziestowieczną Kasandrą przewidującą koszmar wojny i holokaustu lub gdyby był choć troszkę podobny do samego Manna. A może się mylę i list ten staje się rozpaczliwym wołaniem do grupy intelektualistów niemieckich z apelem, by nie dopuścili do zapowiadanej tragedii? Wołanie na puszczy człowieka, który wierzy w wolność jednostki i jest bezsilny wobec radykałów. List, jako uspokojenie sumienia. „Skoro nas straszycie, zróbcie coś, by temu co nam zagraża wyrwano kły i pazury”. Czy więc możemy powiedzieć, że list ten zapowiada klęskę intelektualistów? Tak. Pamiętać musimy, że intelektualista zawsze będzie bezsilny wobec argumentacji kogoś, kto powtarza cudze myśli. Nie jest przypadkiem, że w orwellowskiej wizji totalitarnego społeczeństwa frazesy wybekiwane przez owce miały zagłuszyć niewygodne pytania lub sprzeciw. Zapewne inny czytelnik znajdzie jeszcze jakieś wytłumaczenie wizji, w której jeden intelektualista pisze list do tego drugiego, co działa na korzyść książki.

Wielbiciele prozy Schulza poczują się jednak nieco zawiedzeni, a nawet oszukani. Jeśli Maxim Biller starał się naśladować styl pisania Schulza, to jego starania należy ocenić na dwóję. Uprzejmość Schulza, wynikająca ze skłonności do masochizmu pomylił Biller z kelnerską wręcz uniżonością. Człowiek, który znajdował przyjemność w samoudręczeniu został przedstawiony jako zastraszony tchórz. Możemy więc powiedzieć, że Autorowi nie udało się wejść w głowę Schulza.

A szkoda…

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
LiteraturaKsiążkiRecenzje
Skomentuj